Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

7 października 2015

Czytasz, więc jesteś... dziwny?

Rzeczywiście dziwny czytelnik :)
Cześć i czołem!

Pytanie Was o to, czy kiedykolwiek usłyszeliście "Czytasz, więc jesteś dziwny" to zabieg całkowicie zbędny. Dam sobie rękę odciąć, że taka sytuacja miała miejsce nieraz. Co lepsze, musicie być przygotowani na to, że jeszcze niejedna osoba będzie krzywo spoglądała w Waszą stronę, gdy pokażecie się w miejscu publicznym z książką. Skąd taka niechęć do słowa pisanego, czy naprawdę jesteśmy dziwni i czy czytania powinniśmy się wstydzić? - oto pytania, na które postaram się dzisiaj odpowiedzieć. Mam nadzieję, że po przeczytaniu zatrzymacie się nad chwilą refleksji.

Ludzie od wiek wieków porozumiewali się za pomocą języka mówionego. Jak dobrze wiecie, pismo i nauka czytania dotarły do nas w około X wieku. Nie trudno dojść do wniosku, że książki i inne pisma to wynalazek bardzo młody. Czasami dochodzę do wniosku, że nie minęło jeszcze wystarczająco dużo czasu, by ludzie mogli się do niego przyzwyczaić. Ale, co takiego mają w sobie powieści, że ludzie, którzy uwielbiają przebywać w ich towarzystwie postrzegane są, może nie za dziwne, ale określa się ich mianem ciekawego zjawiska?

Książki sprawiają, że stajesz się mądrzejszy i posiadasz własne zdanie. Zaczytując się w poradnikach dla pisarzy, chcących napisać świetnie sprzedającą się pozycję, redaktorzy lub autorzy znający się na swoim fachu dobitnie dają do zrozumienia debiutantom: pamiętaj, że piszesz dla głupszych od siebie. Nie mogę się nie zgodzić. Dlaczego "50 twarzy Greya" wyszydzane jest przez krytyków literackich, recenzentów, czy ludzi wykształconych? Ano dlatego, że E.L. James pisała dla ludzi, którzy po książki sięgają bardzo sporadycznie, a jeśli już, to trzymając w ręku powieści tego pokroju. Przykład? Chociażby język jak opowiedziano tę historię. "Przystojny" to jedyne słowo, jakim Anastasia potrafi określić swój obiekt westchnień. Nie trudno zatem dojść do wniosku, że większość bestsellerów to pisane językiem czwartoklasisty powieści, niczego niewymagające od czytelników. To z kolei pozwala nam wnioskować, że literatura, po którą sięgają prawdziwi książkoholicy nudzi "czytaczy sezonowych". Wracając do pierwotnego tematu tych rozmyślańczytając wartościową literaturę, stajemy się ludźmi z własnym zdaniem i światopoglądem. Szczycimy się elokwencją oraz wiedzą. Jak wiadomo nie od dziś, tacy osobnicy są tępieni przez społeczeństwo. Przyjrzyjmy się zatem, co takiego dziwnego mają w sobie osoby czytające.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła." - Wisława Szymborska

Wiedza  

Nie lubimy, wręcz nie znosimy osób, które wiedzą od nas więcej. Nie lubimy przebywać z tymi, którzy wytykają nam błędy. Szkoda, bo nie o to chodzi w wytykaniu czyichś błędów, by go ośmieszyć (przynajmniej w moim mniemaniu). Dzisiaj wstyd przyznać się do tego, że czegoś się nie wie, nie potrafi zrobić. To nie nasza wina, po prostu tak zostaliśmy wychowani. Musimy być lepsi od innych, musimy wiedzieć wszystko. Bardzo często ludzie twierdzą, że w danej dziedzinie wiedzą wszystko. Świetnie, niech żyją sobie w swoim świecie, a Wam radzę, jak najszybciej odciąć się od takich osobników. Nie da się wszystkiego wiedzieć. To niemożliwe pod względem technicznym.

Tak, zostaliśmy źle wychowani i wstydzimy się naszej niewiedzy, a to jest chyba najgorsze w tym wszystkim. Jak mamy się dokształcać, kiedy wstydzimy się zapytać, boimy się być wyśmianymi? Przełamcie swoje dotychczasowe przyzwyczajenia, nie bądźcie stereotypowi - świat musi się rozwijać. Wybaczcie mi moje rozgadanie, ale to taki brzydki nawyk kdego pożeracza książek. Powróćmy zatem do pytania: dlaczego wiedza sprawia, że jesteśmy dziwni? Ponieważ pokazujemy innym ich błędy, a jak napisałem na początku, od takich osób wolimy się odizolować, by nie wyjść na głupszych. Wszyscy musimy pozbyć się tego nawyku, bo to maleńki kroczek do tego, żeby czytelnictwo przestało wydawać się dziwne.

Elokwencja  

Umiejętność wypowiadania się i szybkiego odnajdowania w nowym środowisku, to cecha postrzegana przez dzisiejszych ludzi na równi z wiedzą. Owszem, elokwencja i szeroka wiedza są spokrewnione ze sobą, dar wypowiadania się nie istniałby bez wiedzy. Bardzo często towarzyszy nam słowotok, którego po prostu nie jesteśmy w stanie zatrzymać, powoli wymykający nam się z spod kontroli. Inni nie zwracają uwagi na to, czy pleciemy głupoty, czy też prawimy całkiem mądrze, dla nich po prostu w kółko trzepiemy językiem. Komu to dzisiaj potrzebne? Po co dokładniej rozdrabniać swoje myśli, jak najdokładniej je oddawać? Dzisiaj już nikt się tym nie przejmuje. Dzięki mailom, SMS-om, chatom i wszelkim innym rozmowom internetowym ludzie coraz bardziej oddalają się od elokwencji.

Dzisiaj wystarczy wysłać zwykły uśmiech ";)", a to, że druga osoba musi często zachodzić w głowę, o co może nam chodzić, to już nie nasz problem. Nikt nie wymaga od nas umiejętnego dobierania słów, ani dokładnego wyrażania swoich myśli. To przeżytek. Łatwo zauważyć to na podstawie dzisiejszych bestsellerów - wiele z nich nie szczyci się pokaźną objętością. Akceptujemy to, jest nam wygodniej. Nie ma się co dziwić, że krzywym okiem lub z przymrużeniem oka spogląda się na osoby nie potrafiące zatrzymać słowotoku płynącego z ich ust. Dodatkowo używają dziwnych i niezrozumiałych słów. Trudno zaakceptować nam jakąś odmienność od reszty - dlatego w mniemaniu wielu osób czytanie jest dziwne, a w dodatku to wielkie marnotrawstwo czasu.

Własny światopogląd 

To chyba najbardziej odraża ludzi nieczytających. Ich umysły zatruwane codziennie przez media są święcie przekonane, że tylko oni mają rację. W końcu tak mówią w telewizji, czyż nie? Media to świętość, książki nie mają z nimi żadnych szans. Nie wierz papierowym dziełom. Przecież papier przyjmie wszystko, a czy ktoś kiedykolwiek słyszał, żeby w radiu, czy też w telewizji podawali fałszywe wiadomości? Nie, skądże taki pomysł? Ludzie naprawdę nie lubią, kiedy ktoś nie jest podobny do nich i nie myśli podobnie, a kiedy już ktoś podważa to, co zostało im wpojone, czym prędzej pragną odizolować się od takich osób. Nie dość, że kłamią, to w dodatku są... dziwni. Niestety, tak wygląda prawda.

Moi drodzy, nie chciałbym, żeby ktoś uznał, że dzielę ludzkość na dwa obozy. Nie sugeruję także, że osoby czytające są lepsze, wspanialsze i piękniejsze od nieczytających. Nie. Po prostu chciałem się bliżej przyjrzeć temu, dlaczego czytanie książek traktowane jest jako kara, dlaczego na czytelników patrzy się krzywym okiem. Wierzę jednak, że w końcu czytelnictwo w naszym kraju zacznie się rozwij jeszcze bardziej (bo mimo powszechnej opinii, wcale nie jest tak źle). Zauważacie może, że od kiedy zaczęliście czytać, to z coraz mniejszą ilością osób macie kontakt? Być może to dlatego, że książki kształcą, a w swoich starych znajomych po prostu przestajesz widzieć cokolwiek ciekawego? Może. Mam nadzieję, że udało mi się w jakiś sposób odpowiedzieć na pytanie, dlaczego czytanie jest dziwne. Do zobaczenia w następnym poście, a teraz zachęcam Was do obejrzenia spotu promującego czytelnictwo. :)

 
 

komentarze

  1. Cześć i czołem!
    Na szczęście jeszcze nie spotkałam się ze słowami, że jestem dziwna, bo czytam. Ale młoda żem jest, więc pewnie wszystko przede mną. ;)

    O Grey'u się nie wypowiem. ;) Szkoda słów, szkoda klawiatury. Papieru na te książki też szkoda...

    A dlaczego czytanie książek jest traktowane, jak kara? Wydaje mi się, że trochę przez start, czyli przez szkołę...
    Gdy mama mi czytała, to była przyjemność. Później w szkole MUSIELIŚMY czytać lektury (osobiście uważam, że większość z nich jest cudowna. <3 i nie rozumiem osób, które nad nimi marudzą, jeśli w ogóle ich nie czytały), czasem (przynajmniej w moim przypadku) za jakieś głośne zachowanie polonistka kazała przeczytać kilka rozdziałów książki, z którego robiła nam kartkówki - za karę właśnie.
    To w szkole czytanie stało się przykrym obowiązkiem, a nie przyjemnością. Sama miałam okres czasu, że nie czytałam w ogóle, bo wystarczająco się "ucierpiałam" w szkole. Na szczęście moje podejście się zmieniło. Inni pewnie nadal tak myślą, więc czytających uważają za dziwnych. No bo jak to tak, jeszcze Ci mało? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze się zgadzam. To szkoła powoduje, że ludzie nie czytają. Zadają mnóstwo zadań domowych, gdzie cały wolny czas trzeba temu poświęcić i nawet jakby się chciało coś przeczytać, to nie ma kiedy.

      Usuń
  2. "Książki sprawiają, że stajesz się mądrzejszy i posiadasz własne zdanie" - nie do końca się z tym zgodzę. Tak jak wspomniałaś, to jeszcze zależy od jakości lektury, od tego, czy zmusza ona do myslenia i wyrabiania sobie zdania i od tego, czy faktycznie zatrzymamy sie na przemyslenia.

    Tak czy siak, chyba żyję na innej planecie, bo nikt nigdy się nie dziwił mojej pasji czytelniczej, ba! W moim otoczeniu ludzie średnio przepadajacy za czytaniem byli przekonywani na bieżąco do czytania;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, masz rację. Pewna nieścisłość :)

      Wiesz, wszystko zależy od tego z jakimi ludźmi się zadajesz. Mnie niestety przyszło żyć w środowisku osób raczej gardzących słowem pisanym, stąd też pomysł na ten post. :)

      Usuń
  3. U mnie zawsze w pracy taka młodziutka dziewczyna mówi "A bo ty tylko czytasz te swoje książki, nigdzie nie wychodzisz". Ale ja nie biorę tego do głowy, Uwielbiam taki rodzaj odpoczynku i nikomu nic do tego. A odkąd piszę bloga to faktycznie mam troszkę mniej czasu dla innych, ale cóż, takie życie dziwaka :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie się takie życie dziwaka podoba. Mam swój świat i dobrze mi w nim.

    OdpowiedzUsuń
  5. Skoro czytanie jest zarezerwowane wyłącznie dla dziwaków, to z całego serca wolę takowym dziwakiem być ;) nie wyobrażam sobie dnia bez słowa pisanego, zaś niektórzy z moich znajomych nie wyobrażają sobie, że mogliby w ogóle wziąć do ręki książkę i.. UWAGA... czytać! Ale co tam, ludzie są różni :) grunt, żeby nikt nie posyłał mi krzywych spojrzeń :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie zgadzam się ze wszystkim. Ja czasami się też nawet bałam powiedzieć, że lubię czytać by nie wyjść na wariata. Teraz mówię o tym z dumą i mam gdzieś co ktoś powie. Nawet mnie się udało kilka osób namówić które nic nie czytają do czytania.
    Ja bardzo lubię serię "Pięćdziesiąt twarzy Greya" nawet teraz kupiłam 4 część, co prawda pisze tym banalnym językiem ale jakoś wchłonęłam się w ten romans jako jedna z nie wielu :D
    Jeszcze wierzysz że czytelnictwo w naszym kraju się zmieni? Jak ono ciągle spada w dół. Broń Bosze by w ogóle nie zniknęło.
    Pozdrawiam ciepło ☺
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię czytać od kiedy pamiętam. Zazwyczaj pojawiałam się gdzieś z książką, ale nie było to traktowane jako dziwactwo. Tak mi się wydaje :). Patrząc na znajomych mogę stwierdzić, że faktycznie ludzie mało czytają, ale często jest też to związane z zabieganiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widziałam ten spot, który wkleiłeś i byłam zauroczona, także notka jest w sumie znajoma. Ale co do niej - trudno się nie zgodzić. Moi znajomi nienawidzą, gdy ich poprawiam jeśli chodzi o błędy w pisowni, albo przy mówieniu. Zawsze mam wrażenie, że piorunują mnie wzrokiem i najchętniej wypchnęliby mnie za drzwi.
    W sumie wiele moich dobrych... znajomości, skończyło się przez książki, jak tak pomyślę. Jedna dziewczyna uznała, że jeśli jej pożyczyłam swój własny egzemplarz powieści, może go zgubić, nie powiadomić mnie o tym, a później znaleźć w stanie tragicznym i oddać mi go, nie przeprosiwszy bo przecież "to tylko książka, wyluzuj". Yeaah.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)