Jürgen Thorwald, "Ginekolodzy" Marginesy, Warszawa, 2016 r.
Zanim ginekologia stała się tym, czym jest dziś – trwał horror. Ginekolodzy, czy jak ich nazywano „damscy rzeźnicy”, prześcigali się w wykonywaniu zabiegów, które tylko pozornie przynosiły poprawę, a ich pacjentki zbyt często kończyły na cmentarzu. Konserwatyści wołali, że kobieta ma rodzić w bólu, bo tak napisano w Biblii. I że badanie powinno być przyzwoite, więc lekarz nie mógł złamać tabu i zobaczyć nagiej pacjentki. Prekursorom nowoczesnej diagnostyki nie było łatwo, stawali się tematem kpin, tracili prawo wykonywania zawodu, a nawet trafiali przed sąd. Autor w tej książce po raz pierwszy wystąpił przeciwko lekarzom. Nie szczędzi gorzkich słów tym, którzy nauki Kościoła, nierzadko stojące w sprzeczności z medycyną i zdrowym rozsądkiem, przedkładali nad dobro pacjentek.
Jürgen Thorwald (1915 - 2006) był niemieckim pisarzem, historykiem i dziennikarzem, zajmującym się głównie tematyką medycyny i II wojny światowej. Autor takich bestsellerów jak "Stulecie chirurgów", "Męska plaga", "Stulecie detektywów", czy "Dawna medycyna, jej tajemnice i potęga". "Ginekolodzy" to książka uważana za najbardziej kontrowersyjną w całym dorobku pisarza.
Od zapowiedzi "Ginekologów" aż po przystąpienie do lektury tej książki nie wiedziałem, co o niej sądzić i pomimo wyczerpującego opisu, nie wiedziałem też z czym się mierzę. Teraz wiem, że powieść Thorwalda to horror, którego prawdziwymi kreatorami byli profesjonaliści-potwory. Gdy czyta się tę pozycję, z przerażaniem stwierdza się, że to opowieść o mrożących krew w żyłach początkach ginekologii, o niespotykanej brutalności, uleganiu stereotypom i irracjonalnemu sposobowi myślenia, przekładanym ponad zdrowie, a w wielu przypadkach życie, pacjentek. W trakcie lektury udziela się czytelnikowi bezsilność kobiet i prekursorów nowoczesnej ginekologii, nieraz ich strach. Bezpośredni styl pisania niemieckiego autora, idealnie oddaje brutalne poczynania pierwszych ginekologów.





