Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X
Uwaga! Blog nieaktualny. Stare teksty można czytać, jeśli kogoś interesują, ale po nowości zapraszam tu: poppapraniec.blogspot.com

6 grudnia 2016

Przedstawiam Bubę – mistrzynię ogóra

Barbara Kosmowska „Buba” i „Buba. Sezon ogórkowy”, Literatura, wyd. V i wyd. IV, Łódź 2016

Kiedy ma się rodziców, dziadka, ukochaną parę dżinsów, martensy i własny pokój – życie wydaje się całkiem znośne i Buba o tym wie. Ale Buba to gracz, który walczy o najwyższą stawkę, jaką jest rodzinne szczęście. Bo Bubie do szczęścia potrzebne jest zawsze szczęście innych. Taka już jest. Życie brydżowej mistrzyni zaczęło przypominać grę w karty. Raz wygrana, raz przegrana... Czy Buba zdoła odzyskać wirtualnego dziadka? A miłość? Buba nie czeka na dobra kartę. Odważnie gra z losem o swoje szczęście i jest zdumiona, że w sezonie ogórkowym tyle może się zdarzyć.

Dylogia o losach Buby to przede wszystkim opowieść o zwykłym życiu nastolatki – podobnym i różnym od życiorysu zwykłego nastolatka, a także pospolitym i magicznym jednocześnie. Myślę, że niełatwym zadaniem jest uchwycenie w swojej twórczości takich paradoksów. Ale Kosmowska to pisarka, która na swoim fachu zna się doskonale i bardzo dobrze wie co trzeba zrobić, by powieść stała się ponadczasowa i niosła ze sobą ważną treść, a jednocześnie była przyjemną rozrywką. To dlatego właśnie bardzo lubię powieści tej autorki i mogę po nie sięgać w ciemno, bo wiem, że mnie nie zawiodą.

3 grudnia 2016

Listopad za pasem – podsumowanie

Cześć! :)

Listopad minął szybko, bo – przynajmniej u mnie – słońce wciąż świeciło, orzechy rozkosznie spadały z drzew, a liście grabał wiatr, więc można było leniuchować. W tym miesiącu wraz z kolegami przystąpiliśmy do pewnego projektu, który znajdziecie tutaj. 19 listopada odbył się kuratoryjny konkurs z języka polskiego, w którym brałem udział i dzięki któremu poznałem kilka nowych osób, w tym Klaudię z bloga Zaksiążkowana. Nie będę narzekał na wyniki, bo w sumie nie ma to sensu. Wystarczy je zwyczajnie poprawić w grudniu :) Więc przejdźmy do statystyk.

Przeczytanych książek: siedem
Nie przeczytałem, a chciałem: pięć
Średnio: 70 stron dziennie
Przybyłych odwiedzin: 6 164
Napisałem: siedem tekstów

25 listopada 2016

Wszystko dla chwały i potęgi rocka!

Przemek Jurek „Kochanowo i okolice", Wydawnictwo Anakonda, wydanie drugiej - maj 2013

Gdzieś daleko w Kochanowie amatorski deathmetalowy zespół Exterminator dostaje propozycję zagrania na dożynkach powiatowych w roli supportu zespołu Kombii. Stawką jest stypendium dla utalentowanych mieszkańców gminy. Główny bohater – Marcyś – fan starego Kombi, początkowo niechętny chałturze, decyduje się stawić czoła wyzwaniu, co wywołuje lawinę kompromitujących sytuacji. Hojny mecenas, którym jest wójt, prowadzący przedwyborczą kampanię, wystawia zespół do występów na wiejskich festynach. Muzycy stają się lokalnymi gwiazdami, doczekują się naśladowców i fan clubu. Trzymani w szachu przez wójta za wszelką cenę starają się zachować twarz. Czy uda im się ocalić resztki godności i wrócić na drogę mocnego brzmienia?

Na początku lubię pluć jadem, bo kiedy już wskażę palcem wszystkie wady książki, przyjemniej przechodzi mi się do części recenzji, w której jest miejsce na chwalenie dobrych posunięć autora. Jeżeli chodzi o „Kochanowo i okolice" krytykowanie będzie raczej mało związane z samą formą książki, bo mam jej niewiele do zarzucenia, natomiast więcej słów poświęcę na potyczki między wielbicielami różnych kapel muzycznych. Jak wiecie – lub też nie – od niepamiętnych czasów podkochuję się w Korze, a Maanam to mój ulubiony zespół wszech czasów. Nie trudno sobie zatem wyobrazić moje oburzenie, gdy przeczytałem: „Wspólnie ustaliliśmy, że kobiety nie powinny śpiewać rocka. A już zwłaszcza Kora i ten wymalowany dziwoląg Ostrowska". A tak nawiasem mówiąc, to uważam, że Kombi ze Skawińskim na czele niczym ciekawym w swojej twórczości się nie popisało, ot chwytliwe refreny i spokojna muzyka. Skawińskiego szanuję tylko za to, że stworzył O.N.A.

22 listopada 2016

Co się działo z von Beckami?

Joanna Jax „Piętno von Becków", Videograf, Chorzów 2016

Julia Kunis, prawnuczka Wernera von Becka, postanawia prześledzić dzieje rodu von Becków. W trakcie swoich wędrówek poznaje historyczkę Martę Landowską, spadkobiercę żydowskich jubilerów – Dawida Halperna i cynicznego poszukiwacza drogocennych pamiątek III Rzeszy – Toma Andersa. Odkrywając historię swojej rodziny i osób z nią związanych, Julia wkracza na niebezpieczną ścieżkę, która może zakończyć się dla niej tragicznie. Skrzywdzona przez ostatniego partnera nie chce wchodzić w kolejne związki, ale głos serca nie pozwala jej zapomnieć o sile uczuć. Jednak piętrzące się przeszkody i strach przez kolejnym zranieniem wydają się nie do pokonania...

Końcem roku dwa tysiące czternastego Joanna Jax zachwyciła rzesze czytelników swoim chwytającym za serce debiutem „Dziedzictwo von Becków". Jest w tej książce coś magicznego, ale przede wszystkim znajdziemy tam bardzo wiele miłości, a związane z nią perypetie sprawiają, że lektura zapada w pamięć i staje się bliska sercu. Nic dziwnego, że nieomal zszedłem na zawał, gdy dowiedziałem się, że będzie druga część. Kwestią czasu było, kiedy dotrze do mnie „Piętno von Becków" – bo, że przyjdzie, było pewne od początku. Nie przepuściłbym takiej okazji. I o ile debiut Joanny Jax był dla mnie ideałem, tak w drugiej części coś zaczęło zgrzytać...

21 listopada 2016

200 tysięcy na dobry początek – rozstrzygnięcie

Cześć! :)

W pierwszych słowach muszę wyrazić moje bezbrzeżne zaskoczenie Waszą aktywnością związana z ogłoszeniem konkursu. Przyznam się, że dobiciem tego tysiąca wiązałem plany na jakieś trzy dni, a nie, jak to się później okazało... cztery godziny. Niemniej jednak bardzo się cieszę i nie chcąc zbędnie przedłużać, przedstawiam wyniki. A 200 tysięcy udało się uchwycić...

20 listopada 2016

200 tysięcy na dobry początek

Witam! :)

Niedługo wybije kolejna rocznica założenia bloga, w oka mgnieniu zaś licznik odwiedzin wybije piękną liczbę dwieście tysięcy. Z tego powodu organizuję konkurs, w którym będzie można wygrać książkę Sarah Waters pod tytułem „Pod osłoną nocy”. Jedynym warunkiem jest uchwycenie momentu, w którym licznik wybija te dwieście tysięcy. Prosiłbym Was o uczciwość: każde zdjęcie będzie dokładnie sprawdzane, a osobę, która dokona oszustwa, bezlitośnie napiętnuję. 

11 listopada 2016

Dżus, Dżin, nastolatki i dużo kłopotów

Magda Skubisz „Dżus&Dżin", Videograf, Chorzów 2016, wyd. I Videograf

Ferie zimowe miały być dla Ryby okazją do naprawienia relacji ze swym byłym profesorem. Haskal wyjeżdża jednak do Warszawy, a dziewczyna zostaje na straży rodzinnej kontrabandy. Rozpamiętując kosza od Haskala, topi smutki w alkoholu. Którejś nocy budzi ją telefon od rodziców: wpadli na granicy z narkotykami, które ktoś im podrzucił, gdy jechali na Ukrainę. To uruchamia lawinę kłopotów i Kaśka ląduje w samym środku kryminalnej afery...

Gdyby kazano mi powiedzieć, co myślę na temat książki w jednym zdaniu, odrzekłbym po prostu: zakochałem się! Bo w tej powieści wszystko jest albo do pokochania, albo do znienawidzenia, ale tylko po to, by miłością darzyć ją jeszcze silniej. Magda Skubisz stworzyła rewelacyjne dzieło, pozbawione wad, które byłbym w stanie dojrzeć. Ale często bywa tak, że kiedy coś pozytywnie zaskakuje i niezwykle przypada nam do gustu, to wszelkie mankamenty zanikają i naprawdę trudno spojrzeć na to surowym okiem. Głupio jest krytykować kochanego psa za brak ogona, czyż nie?

Zacznę od bohaterów, bo w przypadku tej powieści to oni są najważniejsi. Kaśka Materlak, główna postać, jest buntowniczką pełną gębą, podobnie jak jej przyjaciele. Ich postawę można by różnie oceniać, moim zdaniem wpływa jednak krzepiąco na młodych odbiorców. Tak, chwalenie buntowników jest bardzo niepedagogiczne, ale należy zwrócić uwagę na to, jak bunt jest potrzebny – nastolatkowie powinni przecież kształtować siebie, swoje poglądy i zmieniać ten świat. Kaśka i banda o tym wiedzą, mają z tego tytułu też kilku wrogów, jednak ich postawa uświadamia, że nie warto kroczyć wydeptanymi ścieżkami, bo każdy powinien dbać o swoje poczucie spełnienia, a nie, jak to często bywa, patrzeć na opinię innych.