Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

OPTYMISTA NIE ŻYJE!

Żartuję, oczywiście. Żyję, ale przeniosłem się do innego miejsca w sieci. Teraz znajdziesz mnie tutaj: poppapraniec.blogspot.com/

13 maja 2014

Stanisław Karolewski - "Bilet na Arkę"







Autor: Stanisław Karolewski
Tytuł: "Bilet na Arkę"
Stron: 228
Wydawca: Szarlatan
Wydane: 8 stycznia 2013
Ocena: 6/10








 Czy przed potopem uda nam się zgromadzić potrzebne do przeżycia zapasy żywnościowe? Zdążymy wybudować arkę, która zapewni nam bezpieczeństwo? Czy w ogóle jest się czym przejmować? Pewnie nie powinniśmy się tym zamartwiać, ale po przeczytaniu „Biletu na Arkę” zaczynam coraz poważniej myśleć o potopie.
 
Pradawne przepowiednie Majów sugerują wyraźnie, że czas wielkiego Potopu i końca historii właśnie staje się faktem. Co wspólnego z tym doniosłym wydarzeniem może mieć stary Fryderyk Pauszke i zrodzony z gąszczu jego brody syn? Okazuje się, że bardzo wiele. Ten przedziwny duet, wraz z garstką równie jak oni osobliwych postaci, może ocalić ludzkość, realizując przy okazji budowy Arki najbardziej absurdalne i nieprawdopodobne plany zbicia fortuny.
Stanisław Karolewski jest antykwariuszem, który na swoim koncie ma już cztery powieści. W 2006 r. stworzył we Wrocławiu antykwariat Szarlatan, co umożliwiło mu wydanie swoich książek. Rok 2009 był dla Karolewskiego bardzo ważny, ponieważ wtedy ukazała się jego debiutancka powieść „W piaskownicy światów. Epos wrocławski”.
 
Co się tyczy okładki… Jakoś mnie nie zachwyca, a nawet mi się nie podoba. Tło powstałe z kilku wymieszanych kolorów nie jest pomysłem udanym. Chociaż umieszczenie tytułu książki w bilecie jest ciekawe i oryginalne.




Historia z początku była nudna i miałem ochotę odłożyć książkę na bok i zająć się czymś innym. W ten sposób męczyłem się przez dwa dni. Jednak kiedy doszedłem do połowy, coś zaczęło się dziać. Ciekawe opisy i zabawne sytuacje pochłonęły mnie bez reszty. Czytało się miło, a finał był bardzo dobry.

Czasami autor opisywał zdarzenia w ten sposób, że w ogóle nie wiedziałem, o co chodzi. Najpierw czytałem historię poznania Z., a na następnej stronie dowiedziałem się, w jaki sposób ojciec i syn chcą zarobić na budowę Arki. Czasami akcja jest tak zagmatwana, iż chyba sam autor nieco się pogubił.

Styl, jakim posługuje się Karolewski, jest lekki, dzięki czemu książkę czyta się bardzo przyjemnie. Nawet jeżeli autor przedstawia nam wizję końca świata, to miło o tym czytać. Ale, ale! Nie wszystko wygląda tak pięknie! Układ tekstu jest beznadziejny. Między dialogami są niepotrzebnie opuszczane linie, na których można by już zapisywać, co autor miał na myśli. Nie wiem, czy wyraziłem się jasno, bo to trochę trudne, ale powiem tak: układ mi się nie podobał.

Komu polecam? Osobom, które nie boją się sięgać po coś nowego. W tym przypadku będą albo zachwycone, albo zniesmaczone. Wszystko zależy od gustu.




Za możliwość przeczytania książki, oraz autograf Stanisława Karolewskiego, serdecznie dziękuję akcji Polacy nie gęsi i swoich autorów mają.

komentarze

  1. Ani okładka nie zachwyca, z opisu - raczej nie dla mnie, według recenzji - też nie dla mnie, więc raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł na fabułę - niebanalny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam inna publikację autora, o pokonaniu przez niego raka. Chętnie więc zajrzę i do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba ta książka do mnie nie przemawia, ale jeśli trafi w moje ręce...kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Po Twojej recenzji nie ciągnie mnie do tej książki. Jest... przeciętna, a ja na takie nie mam czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, czasem dać książce szansę i iść nieco dalej :) Szkodaa tylko, że cierpi ona na kiepskim edytorstwie tekstów. Również przyznaję Ci rację, jeśli chodzi o okładkę - zalatuje tandetą. Książka generalnie nie dla mnie, ale pomysł całkiem udany :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)