Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

20 lipca 2017

Co czytać na wakacjach?


Z wakacjami bywa różnie – jedni cieszą się nimi kilka miesięcy, inni o tak długich mogą tylko pomarzyć. Niezmiennie jednak bardzo dobrym sposobem na ich spędzenie jest odpoczynek z jakąś dobrą lekturą, która powoli się odprężyć i zapomnieć o całym świecie. Ale po co sięgać? Zapytałem innych blogerów książkowych, którzy na co dzień siedzą w tym temacie po uszy. Prezentuję Wam kilka ciekawych pozycji na wakacyjny odpoczynek.

Daria z bloga Zaczytana Brunetka

Czy wiecie, co sprzedaje się lepiej niż ciepłe bułeczki? Książka „Pretty Little Liars. Kłamczuchy” Sary Shepard. Zapewne spodoba się każdej osobie lubiącej wciągającą akcję, dziwne i trudne do wyjaśnienia zdarzenia oraz zaprzątające głowę zagadki. Jest to historia o, z pozoru, zwykłych nastolatkach, jednak po ich wybrykach nie można tak sądzić. Pięć przyjaciółek. Każda z innym charakterem i nastawieniem do życia. A jednak są nierozłączne. To za sprawą pewnej pięknej, popularnej i pewnej siebie dziewczyny z miasteczka Rosewood. A mowa tutaj o Alison. To właśnie ona zapewniła Spencer, Arii, Hannie i Emily rozpoznawalność i rozgłos. Zyskały nie tylko wysoki statut społeczny, ale też przyjaźń i wiele sekretów. Z ich perspektywy to była znajomość na całe życie, jednak nie zdawały sobie sprawy z tego że Ali nimi manipuluje.

Charakterystyczną cechą Pretty Little Liars jest podzielenie rozdziałów na bohaterki. Dzięki temu możemy bliżej poznać każdą dziewczynę z osobna. Podczas tych „indywidualnych sesji” poznamy problemy, na jakie natrafiły nastolatki. Możliwe nawet, że odnajdziemy w nich cząstkę siebie.

Jeśli chodzi o moje odczucia, to są bardzo pozytywne. Powieść czyta się szybko i sprawnie. Jest ona napisana prostym i zrozumiałym językiem. Książka przeniosła mnie w inny świat. Kiedy zasiadałam do lektury i zaczynałam czytać, wyłączałam się. Jedynym co mnie wtedy interesowało była następna strona i dalsza akcja. Z wielkim smutkiem czytałam ostatni rozdział tego bestsellera. Ku mojej uciesze seria ma jeszcze wiele tomów. Naprawdę warto przysiąść nad tą serią książek. Na pewno nie pożałujecie.

15 lipca 2017

Co to jest abubaka?

Rafał Socha „Abubaka”, Oficynka, Gdańsk 2017

Zakopane, Krupówki. W biały dzień dochodzi do rabunkowego ataku na mima. Napadniętemu artyście z pomocą spieszy przypadkowy turysta, lecz ciężko poturbowany prędko traci przytomność. Po przebudzeniu ze zgrozą odkrywa coraz większe nieścisłości w swoim życiu. Powracają demony przeszłości, a wiele pozornie zakończonych spraw zdaje się odżywać i gmatwać na nowo. Usiłując odnaleźć najbliższych oraz odzyskać utracone w niejasnych okolicznościach mieszkanie, zgnębiony desperat decyduje się na ryzykowną grę o powrót do właściwej rzeczywistości, której trop wiedzie poprzez jurajską pustelnię, tajemniczego mnicha oraz podziemną organizację paramilitarną.

Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła po zobaczeniu tej książki, była oczywistym pytaniem: co to jest abubaka? Odpowiedź znajduje się równo w połowie powieści, na dwusetnej stronie. „Nie tylko uczeń gapił się chciwie na pokazy mistrza – Michał też. (...) Trick zwany abubaką wyjątkowo przypadł mu do gustu. Podjeżdżasz, wskakujesz, stoisz chwilę w bezruchu, odskakujesz do fakie, obrót, odjeżdżasz.” Więc summa summarum jest to efektywny trick do wykonania na rowerze. Jak ma się to do powieści? „A gdyby tak w życiu? Gdyby tak odskoczyć do tego całe fakie i zrobić tę całą odwijkę? Na przekór prawom ciążenia i wbrew naukom przyrodniczym? Uwolnić się od paskudnego koszmaru? Wrócić do siebie, wyrwać się? To byłby trick! Metafizyczna wirtuozeria.” Oto odpowiedź na nurtujące od początku lektury pytanie.

13 lipca 2017

Postawić albo nie postawić? Oto jest pytanie


„Czy tutaj należy postawić przecinek?” – to chyba najstarsze pytanie świata, które ciągle nie straciło na aktualności. Wielu twierdzi, że stawianie przecinków jest bardzo trudne, a nawet niemożliwe do opanowania. Postawienie małej kreseczki w moim mniemaniu wcale nie jest trudne, ot jedno machnięcie długopisem, tylko jeden klawisz na klawiaturze. Wiedza o rozdzieleniu wypowiedzenia przecinkiem nie jest zarezerwowana wyłącznie dla nielicznych. Wystarczy trochę ruszyć głową i przede wszystkim chcieć poznać pewne mechanizmy.

Ma taki szesnaście lat i będzie się wymądrzał na temat przecinków, śmieszny jakiś – pomyślą sobie niektórzy, choć nieładnie to jednak całkiem naturalnie. Jednak kluczem do zdobycia wiedzy na temat stawiania przecinków jest obcowanie z tekstem w różnej postaci. Zatem nie liczy się wiek, a liczba przeczytanych książek. I poprawianych na kolanie wypracowań kolegów też. Bowiem trzeba wiedzieć, że każdy kontakt z poprawnie zredagowanym tekstem zmusza umysł do odkrywania pewnych schematów, a poprzez ich zauważanie po czasie wyciągamy wnioski. Poprawne stawianie przecinków to przede wszystkim fantastyczna zabawa logiczna. Zupełnie jak matematyka.

9 lipca 2017

Lęk przed społeczeństwem

Sophie Kinsella „Spójrz mi w oczy, Audrey”, Media Rodzina, Poznań 2016

14-letnia Audrey cierpi na zaburzenia lękowe. Nie chodzi do szkoły, rzadko opuszcza dom, nosi ciągle ciemne okulary. Terapia przynosi powolne postępy, ale nabiera tempa, gdy Audrey poznaje Linusa, kolegę jej starszego brata. Za pomocą przyjacielskiego uśmiechu i zabawnych liścików Linus zaczyna wywabiać ją do normalnego życia – no, w każdym razie najpierw do Starbucksa, ale to dobry początek! Czy odnalezienie prawdziwej przyjaźni może rzeczywiście zdziałać terapeutyczne cuda? Autorka z niezaprzeczalnym literackim wdziękiem i zmysłem bystrego obserwatora komicznych wypadków życiowych opowiada historię uczucia, które może leczyć rany i koić czytelnicze zmysły.

To ważna książka o osobach, które większość społeczeństwa nie rozumie. Bo co strasznego jest w kontaktach z innymi ludźmi? „Spójrz mi w oczy, Audrey” to wejście w skórę osoby cierpiącej na fobię społeczną. Główna bohaterka wraz ze swoimi lękami jest bardzo bliska czytelnikowi, ale przede wszystkim nie brakuje jej realizmu, który jest szalenie ważny dla zrozumienia Audrey. Całe szczęście historia nie zawiera zbędnego patosu, można za to nieraz się uśmiechnąć w trakcie lektury, bo jest ona okraszona sporą dawką specyficznego humoru. Kierując swoją powieść do młodzieży, Kinsella musiała jednocześnie zaciekawić wymagającego czytelnika i sprowokować do refleksji na temat osób cierpiących na fobię społeczną. Po takiej lekturze odbiorcy z pewnością będą próbowali zrozumieć drugiego człowieka.

3 lipca 2017

Rozrachunki czerwcowe, czyli książki i liczby


Uwielbiam robić podsumowania, a to ze względu na fakt, że mogę zobaczyć czy w porównaniu z poprzednimi miesiącami idzie mi lepiej, czy gorzej. Mogę podsumować jakiś okres pracy, a obserwowanie efektów jest po prostu budujące. I choć, jeśli chodzi o statystyki, nie mam się czym w tym miesiącu pochwalić, jestem zadowolony, bo nowości książkowe na mojej półce wszystko rekompensują. W związku z tym, że zaczęły się wakacje, mam teraz więcej czasu wolnego, który zamierzam poświęcić właśnie na ulepszanie tej strony. No to przyjrzyjmy się mojemu czerwcowi! :)

1 lipca 2017

Gdy legenda o drwalu staje się inspiracją dla mordercy


Katarzyna Puzyńska „Czarne narcyzy”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2017

Brodnica przygotowuje się do obchodów lipcowego Święta Policji. Daniel Podgórski nie ma jednak powodów do radości. Niektórym ludziom bardzo zależy, żeby jak najszybciej zapomniał o zamkniętej już sprawie śmierci trójki bezdomnych. Przy każdym z ciał z jakiegoś powodu pozostawiono niewielkie wahadełko. Pewna dziennikarka sugeruje policjantowi, żeby szukał odpowiedzi w opuszczonym domu ukrytym w leśnej gęstwinie. Miejscowi wierzą, że to miejsce nawiedzane przez diabła. Kobieta wkrótce znika bez śladu, a Podgórski wraz z byłą komisarz Kopp odnajduje kolejne ciało. Co ma z tym wspólnego niepokojąca wiadomość, którą Weronika Nowakowska otrzymuje od nieznanego nadawcy? Dlaczego drobny złodziejaszek ginie tego samego dnia, kiedy wychodzi z więzienia? I jakie znaczenie dla sprawy mają czarne narcyzy?

Na kolejny już tom sagi o policjantach z Lipowa fani Puzyńskiej wyczekiwali z niecierpliwością, co potwierdza chociażby fakt, że jeszcze przed premierą „Czarne narcyzy” podbiły rankingi księgarń. I chociaż to jedna z cieńszych części, nie odbiega poziomem od poprzednich tomiszczy – czyta się ją fenomenalnie. Co najbardziej mnie zaskoczyło i sprawiło największa radość, to że autorka sięga po nowe klimaty i zabiera czytelnika w miejsca, gdzie podobno straszy diabeł, a ludzie z nim związani znikają... Oczywistym jest, że wątek kryminalny w powieściach Puzyńskiej zawsze wzbudza spore emocje, ale tym razem można było również poczuć zimny oddech na karku w trakcie lektury. Podoba mi się, w jak sugestywny sposób opisuje nadzwyczajność towarzyszącą całej sprawie. Można by się pokusić o stwierdzenie, że kryminał ten ma elementy powieści gotyckiej, ale nie chciałbym przesadzać.