Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

OPTYMISTA NIE ŻYJE!

Żartuję, oczywiście. Żyję, ale przeniosłem się do innego miejsca w sieci. Teraz znajdziesz mnie tutaj: poppapraniec.blogspot.com/

8 czerwca 2015

Robert Kirkman, Jay Bonansinga "Narodziny Gubernatora"


Autor: Robert Kirkman & Jay Bonansinga
Tytuł: Narodziny Gubernatora
Wydawca: SQN


Gubernator. Ten rządzący Woodbury despota znany jest z własnego, chorego poczucia sprawiedliwości: w jej imieniu zmusza więźniów do walki z zombie ku uciesze miejscowych, a tym, którzy wejdą mu w drogę, odcina ręce i nogi. Nadszedł czas, by sięgnąć do korzeni. Dzięki książce, którą trzymasz w ręku, dowiesz się, jak Gubernator stał się tym, kim jest, jak trafił do miejsca, w którym po raz pierwszy ujrzeli go fani serii, i co sprawiło, że wykurzył Ricka i jego towarzyszy z ich bezpiecznej przystani.

Serialu nie oglądałem. O komiksie nigdy nawet nie pomyślałem, a zabieram się za wersję książkową, która zrodziła się najpóźniej. Niektórzy mogliby zarzucać mi brak... logiki? Chyba tak. Ja jednak uważam, że pomysł jest trafiony w dziesiątkę, bo nie zapoznawszy się z wcześniejszymi formami przekazu tej drastycznej historii mogłem podejść do "Narodzin Gubernatora" "na czysto". Puściłem wodza wyobraźni i powiem Wam, że następnym razem nie ośmielę się tego zrobić. To zbyt przerażające.

Musze przyznać, że obaj panowie mają wspaniałą wyobraźnię, a gdy złączą swoje siły, to zaczyna robić się przerażająco. Owocem tej współpracy jest świetnie zaplanowana i przemyślana w najmniejszych detalach fabuła. Autorzy pragną nas zaciekawić, przerazić i wciągnąć, dlatego też dbają o to, żeby akcja nie gnała na złamanie karku, ani też powłóczyła nogami jak żywy trup, a następowała w tempie, który dla czytelnika jest bardzo wygodny. Mimo że fabuła nie niesie ze sobą przeplatanki mnóstwa wątków, autorzy potrafią ciągle zaskakiwać nas czymś nowym. Czytelnik ma wrażenie, że jest odporny na wszystko, a tu koleje zaskoczenie, będąc zaledwie początkiem do kolejnych zaskoczeń.

Godnym pochwalenia jest również język jakim cała historia została opowiedziana. Autorzy świetnie radzą sobie z dialogami, które są bardzo plastyczne i naturalne. Mieszając ze sobą twardy język i czarny humor, nie raz przyprawiający o gęsią skórkę, stworzyli mieszankę ciekawą, sprawiając tym samym, że wystarczyłyby nam same dialogi, żebyśmy byli zadowoleni. Jesteśmy jeszcze bardziej usatysfakcjonowani lekturą dzięki barwnym, ale zwięzłym opisom i językowi, który jest tak lekki, że oczy same suną po kolejnych słowach.

"Narodziny Gubernatora" porwały mnie nie tylko ze względu na przemyślaną fabułę i świetny język. Warto dodać jeszcze, że autorzy po mistrzowsku budują niepowtarzalną, gęstą atmosferę. Wystarczy kilka słów byśmy znaleźli się w ponurym świecie, otoczeni przez hordy umarlaków, walczących co dzień o przetrwanie. Dodatkowym plusem jest umiejętność stopniowania napięcia, która możemy obserwować podczas lektury. Autorzy wręcz bawią się emocjami czytelnika tak jak chcą. Z łatwością przychodzi im kreować sytuację wymuszające na czytelniku mocniejsze bicie serca.

Nie mogę pominąć faktu, że wielkim plusem tej powieści są wykreowani bohaterowie. Wszyscy zostali nakreśleni w ten sposób, żeby ich postacie były jak najbardziej realistyczne. Nie ukrywam, że momentami czułem się jakbym obcował z prawdziwymi ludźmi, nie zaś z bohaterami książki. Żeby były jeszcze ciekawiej autorzy serwują nam grupę wyjątkowych osobowości. Wszyscy całkowicie się od siebie różnią, a mimo to tworzą zgrany zespół.

Wszystkim fanom serialu, czy też komiksów gorąco polecam zapoznanie się z książkową wersją tej historii. Przemyślana fabuła z wieloma momentami, które z pewnością sprawią, że serce zacznie bić szybciej, a na twarzy pojawią się wypieki, oryginalni bohaterowie, stopniowane napięcie, świetny styl i cudowne wydanie graficzne powinny skutecznie Was przekonać. Okładka tej książki jest genialna i skutecznie przyciąga wzrok, ale jestem ciekaw, czy zwróciliście uwagę na miejsce, które wykopała dziewczyna? Gorąco polecam!


.Serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN na egzemplarz tej fascynującej książki. 

komentarze

  1. Powiem, że nie jesteś jedyny, gdyż ja też nie oglądałam serialu ba nawet o nim nie słyszałam dopóki nie dowiedziałam się o książce.
    Książkę mam pożyczoną od koleżanki, czeka na półce, mam nadzieję że przypadnie mi do gustu.

    http://recenzje-sophie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją od dłuższego czasu w planach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba zupełnie nie moja tematyka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Te tłumy umarlaków mnie pociągają haha. Interesująca lektura!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzadko trafię na fajnie przedstawiony temat w tym względzie ;) raczej nie sięgnę, doszłam do wniosku, że to nie do końca mój gatunek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Poznałam i kawałek serialu (3 sezony) i jeden komiks. W obu przypadkach byłam zachwycona. Teraz przyszedł czas na książkę, choć trochę się boję tych wszystkich opisów. :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że faktycznie, okładka jest fantastyczna. Ale poza tym, jakoś nie ciągnie mnie do książki. Nie do końca mój gust i klimat.

    OdpowiedzUsuń
  8. Serial oglądałam, ale z chęcią sięgnęłabym po książkę. Sama nie wiem czemu jeszcze tego nie zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka mnie zmyliła. Ale faktem jest, że mam już tą książkę za sobą. Serial ubóstwiam, moim zdaniem najbardziej dopracowana i przemyślana produkcja o zombie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tą książkę w czasach kiedy jeszcze oglądałam serial :)

    OdpowiedzUsuń
  11. mam w planach i książkę, i serial, bo zombiaki to jest coś :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oglądałam wszystkie odcinki "Walking Dead" i ubóstwiam ten serial! Z sezonu na sezon robi się coraz lepszy! Czytałam "Narodziny Gubernatora", ale półce czeka na mnie jeszcze "Upadek ..." :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)