Autor: Stefan Darda
Tytuł: „Czarny Wygon. Słoneczna Dolina”
Stron: 270
Wydawca: Videograf
Wydane: 2 lutego 2010
Ocena: 8/10
Stefan
Darda to młody pisarz porównywany nawet do Stephena Kinga. Gdy
czytelnik usłyszy już o horrorze, to w głowie tworzy mu się obraz
amerykańskiej masakry, miejsca, które nie istnieją. Jednakże „Czarny
Wygon. Słoneczna Dolina” jest powieścią, której akcja toczy się w
urokliwym Roztoczu. Intrygujące, nieprawdaż?
Znudzony
życiem pięćdziesięciokilkuletni Witold Uchman, dziennikarz
specjalizujący się się w zjawiskach paranormalnych postanawia rzucić
dotychczasową pracę. Jednakże otrzymuje on e-maila z informacją o
dziwnych zjawiskach w urokliwym Roztoczu, znajdującego się obok
Zwierzyńca. Dziennikarz postanawia wyruszyć w teren po raz ostatni. Gdy
znajduje się na miejscu odkrywa mroczne historie wioski. Od tego czasu
nic nie będzie takie same.
Stefan
Darda (ur. 1972r.) - urodził się w Tomaszowie Lubelskim na Roztoczu,
gdzie umieszcza akcję swojej powieści „Czarny Wygon. Słoneczna Dolina”.
Pisarz był kiedyś członkiem zespołu muzycznego o nazwie „Orkiestra pod
wezwaniem Świętego Mikołaja”. Przygodę z pisaniem Stefan Darda rozpoczął
w 2003r. Było to cztery lata przed przeprowadzeniem się do Przemyśla,
gdzie mieszka do dziś.
Na
samym wstępie mówię, że z poprzednią książka autora się nie zapoznałem,
więc nie wiem czy jest lepsza, czy gorsza. Jednakże sama w sobie jest
to powieść bardzo dobra. Myślałem, że porównywanie Dardy do Kinga do
lekka przesada... i niestety miałem rację. Choć jest to książka naprawdę
dobra, czegoś jej jeszcze brakuje do poziomu króla horroru.
Autor
ma wielki talent wprowadzania czytelnika do wymyślonego świata. W tym
przypadku już od pierwszej strony uciekamy w całkiem inne miejsce. Z
początku biuro, a już później przerażające Roztocze. Naprawdę bardzo
ciężko było mi odłożyć książkę na bok.
Trochę
przeszkadzała mi narracja pierwszoosobowa. Nie przepadam za nią i
myślę, że w tej książce autor powinien posłużyć się narracją
trzecioosobową. Pozwoliłoby to na widzenie „wszystkiego wokół” i
wprowadziłoby może większe emocje. Oczywiście jest to tylko moje zdanie i
według innych narrator w postaci Uchmana może być pomysłem bardzo
dobrym.
Książkę
tę czyta się przyjemnie, ponieważ Darda przekazuje wiadomości językiem
zrozumiałym, w którym nie ma ani jednego zbyt długiego opisu. Dialogi są
naturalne, przez co czasami czułem się, jakbym to ja był w toku
rozmowy. Wszystko opisane jest lekko sprawiając, że czyta się naprawdę
przyjemnie.
Chyba
za wiele spodziewałem się po tej książce. Myślałem, że przez nią będą
dręczyły mnie koszmary, a prawda jest taka, iż chyba tylko kilka razy
przeraziłem się naprawdę. Ale czytało się ją tak przyjemnie, iż zdążyłem
ją pochłonąć w dwa dni.
Po
skończeniu tej powieści czuje się niedosyt, chce się więcej, co
prowadzi do zaopatrzenia się w część drugą. Mam nadzieję, że każdy kto
zapozna się z tą pozycją będzie zachwycony mimo kilku niedociągnięć. A
komu mogę ją polecić? Wszystkim, którzy interesują się odkrywaniem
mrocznych zagadek i przepadają za Kingiem, bo trzeba przyznać,
że „Czarny Wygon. Słoneczna Dolina” ma w sobie odrobinkę z książek króla
horroru.
Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Videograf.