Autor: Mira Grant
Tytuł: Przegląd Końca Świata: Deadline
Stron: 504
Wydawca: SQN
Po dramatycznych wydarzeniach ostatnich miesięcy Shaun Mason stał się wrakiem, zaledwie cieniem człowieka, jakim był kiedyś. Gdy w drzwiach mieszkania Shauna pojawia się pewien naukowiec, który według ostatnich doniesień powinien być martwy, wszystko staje na głowie. Zwłaszcza że chwilę później wybucha kolejna epidemia. Przypadek? Wiedza nieoczekiwanego gościa jest ekstremalnie niebezpieczna. Co więcej, to jedyna nadzieja na pokonanie potworności, która zagraża całemu życiu na Ziemi. Tym razem nie będzie to jednak umarlak, ale wciąż żywy spisek. Shaun musi wyruszyć w drogę, by sprawdzić, jaka prawda objawi mu się na końcu jego shotguna.
W życiu zostałem zaskoczony bardzo dużo razy. Z resztą, jak każdy normalny człowiek. Jeżeli chodzi o powieści, które potrafiły mnie naprawdę zaskoczyć, to mogę je policzyć na palcach jednej ręki. Możecie być pewni, że Deadline właśnie tam się znajduje. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się aż tylu emocji! Byłem pewien, że Feed wywołało we mnie wszelkie możliwe odczucia. Zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Można tylko sobie wyobrazić moje wypieki i zaczerwienione oczy od zbyt długiego ślęczenia nad książką.
Po szokującym zakończeniu poprzedniego tomu, bałem się sięgać po kolejną część serii. Czy autorka ma jeszcze cokolwiek ciekawego do dopowiedzenia? Czy będę mógł pogodzić się z obecnością nowych bohaterów? Byłem mile zaskoczony, kiedy okazało się, że moje obawy były bezpodstawne. Mira Grant miała naprawdę wiele nowych rzeczy do opowiedzenia. Jednego jestem już pewien, a mianowicie, książki tej pani mógłbym czytać bez końca, nawet jeżeli nie miałaby one najmniejszego sensu.
W opisie zaintrygował mnie fragment mówiący o przybyciu szalonego naukowca. Szybko skojarzyłem informacje, które już posiadałem, ale wolałem się upewnić, czy trafnie połączyłem ze sobą te fakty. Okazało się, że zgadłem! Teraz tylko pozostało odpowiedzieć na pytanie: Jak rozwinie się akcja i co przygotowała dla swoich bohaterów pisarka? Cóż, szaleńczych przygód było mnóstwo, akcja biegła sprintem, a czytelnik chciał wciąż więcej i więcej! Mira Grant znów triumfuje!
W recenzji pierwszego tomu zwróciłem już uwagę na dar realistycznego przedstawiania wydarzeń, jaki posiada autorka. Potrafi ona w sposób bardzo przekonujący przedstawić proces zarażania się wirusem Kellis-Amberlee. Podczas tej lektury wielokrotnie włosy stawały mi dęba, ale najbardziej przerażony byłem faktem, iż wynalezienie tego morderczego wirusa nastąpiło latem... 2014 roku!
Jedną z wielu zalet pozycji jest jej świetne wydanie. Niebieski kolor idealnie współgra z przybrudzonymi bokami, tworząc tym samym przyciągającą oko całość. Idealnie współgrają ze sobą również tematy, których Grant nie bała się pomieszać. Spotykamy się z poplątanym światem polityków, życiem codziennym dziennikarzy i atakami żywych trupów. Zgrabne przeplatanie tych wątków gwarantuje każdemu czytelnikowi niezapomniane i fascynujące przeżycia. Deadline jest po prostu książką genialną!
Podziwiam chęci i umiejętności w tworzeniu detali. Bohaterowie wykreowanie byli tak dokładnie, że gdyby ktoś kazał napisać mi charakterystykę Shauna Masona, zajęłaby ona kilka gęsto zapisanych stron. Miejsca i czas akcji również są rozbudowane do maksimum. Opisy stworzone lekkim piórem i opowiedziane w przystępnym języku, potrafią wciągnąć tak samo, jak wszystkie inne elementy tej pozycji.
Deadline chwyci was w żelazny uścisk wygłodniałych zombie i zainfekuje. Nie, nie morderczym wirusem Broń Boże! Zainfekuje was w taki sposób, że odłożenie książki chociaż na chwilę będzie niemożliwe. Jeśli podobał wam się pierwszy tom, to Deadline powinno całkowicie podbić wasze serca.
Tę pozycję mogę wam jedynie polecić. Każdy znajdzie w niej coś, co lubi najbardziej w dobrej powieści. A jeżeli znacie osobę, której ta seria nie przypadła do gustu, będę zdziwiony. Przecież jest świetna i szkoda byłoby gdyby ktokolwiek jej nie poznał.
W życiu zostałem zaskoczony bardzo dużo razy. Z resztą, jak każdy normalny człowiek. Jeżeli chodzi o powieści, które potrafiły mnie naprawdę zaskoczyć, to mogę je policzyć na palcach jednej ręki. Możecie być pewni, że Deadline właśnie tam się znajduje. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewałem się aż tylu emocji! Byłem pewien, że Feed wywołało we mnie wszelkie możliwe odczucia. Zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Można tylko sobie wyobrazić moje wypieki i zaczerwienione oczy od zbyt długiego ślęczenia nad książką.

W opisie zaintrygował mnie fragment mówiący o przybyciu szalonego naukowca. Szybko skojarzyłem informacje, które już posiadałem, ale wolałem się upewnić, czy trafnie połączyłem ze sobą te fakty. Okazało się, że zgadłem! Teraz tylko pozostało odpowiedzieć na pytanie: Jak rozwinie się akcja i co przygotowała dla swoich bohaterów pisarka? Cóż, szaleńczych przygód było mnóstwo, akcja biegła sprintem, a czytelnik chciał wciąż więcej i więcej! Mira Grant znów triumfuje!
W recenzji pierwszego tomu zwróciłem już uwagę na dar realistycznego przedstawiania wydarzeń, jaki posiada autorka. Potrafi ona w sposób bardzo przekonujący przedstawić proces zarażania się wirusem Kellis-Amberlee. Podczas tej lektury wielokrotnie włosy stawały mi dęba, ale najbardziej przerażony byłem faktem, iż wynalezienie tego morderczego wirusa nastąpiło latem... 2014 roku!
Życie jest o wiele fajniejsze, kiedy masz świadomość, że w każdej chwili może się skończyć. Niczego nie żałuję.
Jedną z wielu zalet pozycji jest jej świetne wydanie. Niebieski kolor idealnie współgra z przybrudzonymi bokami, tworząc tym samym przyciągającą oko całość. Idealnie współgrają ze sobą również tematy, których Grant nie bała się pomieszać. Spotykamy się z poplątanym światem polityków, życiem codziennym dziennikarzy i atakami żywych trupów. Zgrabne przeplatanie tych wątków gwarantuje każdemu czytelnikowi niezapomniane i fascynujące przeżycia. Deadline jest po prostu książką genialną!
Podziwiam chęci i umiejętności w tworzeniu detali. Bohaterowie wykreowanie byli tak dokładnie, że gdyby ktoś kazał napisać mi charakterystykę Shauna Masona, zajęłaby ona kilka gęsto zapisanych stron. Miejsca i czas akcji również są rozbudowane do maksimum. Opisy stworzone lekkim piórem i opowiedziane w przystępnym języku, potrafią wciągnąć tak samo, jak wszystkie inne elementy tej pozycji.
Deadline chwyci was w żelazny uścisk wygłodniałych zombie i zainfekuje. Nie, nie morderczym wirusem Broń Boże! Zainfekuje was w taki sposób, że odłożenie książki chociaż na chwilę będzie niemożliwe. Jeśli podobał wam się pierwszy tom, to Deadline powinno całkowicie podbić wasze serca.
Tę pozycję mogę wam jedynie polecić. Każdy znajdzie w niej coś, co lubi najbardziej w dobrej powieści. A jeżeli znacie osobę, której ta seria nie przypadła do gustu, będę zdziwiony. Przecież jest świetna i szkoda byłoby gdyby ktokolwiek jej nie poznał.
Za wspaniałe chwile spędzone w świecie zombie, serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN!