Autor: Anne Holt
Tytuł: W cieniu zdarzeń
Stron: 344
Wydawca: Prószyński i S-ka
Wydane: 22 maja 2014
Szczęście
nie może trwać wiecznie. Nawet ludzi sukcesu, którym niczego do
szczęścia już nie brakuje, mogą przekonać się o tym na własnej skórze.
Bo kto powiedział, że pech prześladuje tylko tych gorszych? Wszyscy
jesteśmy równi i nie możemy o tym zapominać.
W
deszczowe piątkowe popołudnie w lipcu 2011 roku ośmioletni jedynak
Sander Mohr umiera we własnym domu. Rodzice są zdruzgotani. Inger
Johanne Vik, psycholog zajmująca się kryminalistyką, uważa, podobnie jak
wszyscy inni, że chłopczyk zginął na skutek tragicznego wypadku.
Jedynie młodziutki Henrik Holme, policjant, który zaledwie przed
sześcioma tygodniami ukończył szkołę, zaczyna podejrzewać, że być może
nie wszystko wyglądało tak kolorowo w zamożnej i pozornie świetnie
funkcjonującej rodzinie mieszkającej pod jednym z najlepszych adresów w
Oslo. W cieniu narodowej katastrofy na wyspie Utøya, która dotknęła
Norwegię w dniu śmierci Sandra, tych dwoje usiłuje rozwikłać
najbrudniejsze tajemnice rodziny chłopca. Pogoń za prawdą o śmierci
ośmiolatka staje się brutalną konfrontacją z uprzedzeniami i
znieczulicą, ze wstydem, upokorzeniem i kłamstwami…
Anne
Holt ukończyła prawo na Uniwersytecie w Oslo. Pracowała jako
dziennikarka w telewizji, młodszy prokurator policji w Oslo, a następnie
prowadziła własną praktykę adwokacką. Jako pisarka zadebiutowała w
roku 1993.
Na
pewno każdy słyszał o Andersie Behring Breiviku, który w lipcu 2011
roku przeprowadził dwa zamachy i na wyspie Utoya zamordował ok. 70 osób.
Autorka właśnie te wydarzenia postanowiła wykorzystać jako tło swojej
książki, co moim zdaniem jest pomysłem bardzo dobrym. Chce ona również
zwrócić uwagę społeczeństwa na problem dotykający tak wiele dzieci -
molestowanie i bicie. Nie stosuje żadnych upiększeń, więc cała prawda
jest okropna.
„W
cieniu zdarzeń” ma w sobie trochę z klasycznego kryminału, ale jest to
bardzo mała dawka. Holt stawia przed czytelnikiem trudną do rozgryzienia
zagadkę, którą czytelnik musi rozwiązać szybciej niż Henrik Holme i
pomagająca mu Inger Johanne. Z każdą przewróconą stroną odkrywamy nowe
elementy układanki, po jakimś czasie układającymi się w logiczną całość.
Wiele z nich może naprawdę zszokować. Oczywiście kluczem do rozwiązania
całej zagadki są sprawy, na które w trakcie czytania nie zwracamy
większej uwagi.
Fabuła
należy przyporządkować do tych oryginalniejszych. Sprawą
„nieszczęśliwego wypadku” zajmuje się młody i niedoświadczony w swoim
fachu Henrik Holme, który dopiero co skończył szkołę, a mordercami nie
może być nikt inny niż rodzice, ponieważ na miejscu zdarzenia nie było
nikogo poza nimi. Czy aby na pewno? Kusząca zagadka, po którą musimy
sięgnąć.
Chociaż
przez większą część akcji dzieje się wiele, rozwiązanie zagadki
dostarcza czytelnikowi jeszcze większej dawki emocji sprawiając, iż
czytelnik nie może powstrzymać się od okrzyku zachwytu i zaskoczenia. Po
przeczytaniu lektury, jej treść na długo pozostanie w naszych głowach.
Polecam
wszystkim, którzy chcieliby odkryć mroczną stronę Norwegii, przy okazji
odkrywając ile cierpienia niesie ze sobą molestowanie i wykorzystywanie
dzieci. Książka mądra, z trudną do rozgryzienia zagadką powinna
przypaść do gustu każdemu. Gorąco polecam!