Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

OPTYMISTA NIE ŻYJE!

Żartuję, oczywiście. Żyję, ale przeniosłem się do innego miejsca w sieci. Teraz znajdziesz mnie tutaj: poppapraniec.blogspot.com/

10 sierpnia 2014

Laurell K. Hamilton "Obsydianowy motyl"

Obsydianowy motyl
Autor: Laurell K. Hamilton
Tytuł: Obsydianowy motyl
Stron: 928
Wydawca: Zysk i S-ka



Są książki, na które wystarczy jedynie spojrzeć by wiedzieć, że trzeba je przeczytać. Nie musimy zapoznawać się z opisem, bo i po co? Skoro mamy szansę zagłębienia się w fabułę ponad 900 stronicowego horroru, na cóż potrzebny jest nam opis? "Obsydianowy motyl" to powieść, którą powinniśmy przeczytać zaraz po zobaczeniu okładki.


Edward, bezlitosny zabójca, rywal Anity Blake i jej osobliwy przyjaciel, zamierza się ustatkować, ale na jego terenie, w Santa Fe w Nowym Meksyku, dochodzi do serii okrutnych zbrodni i okaleczeń. Anita Blake, egzekutorka, nigdy dotąd nie widziała, aby Edward, zwany przez wampiry Śmiercią, bał się czegokolwiek. Jednak w Nowym Meksyku jest coś, co zdołało wzbudzić lęk nawet tak wytrawnego zbójcy jak Edward. Chcąc nie chcąc, Anita Blake musi spłacić wobec niego zaciągnięty dług i pospieszyć mu z pomocą na obce terytorium, na teren będący domeną innej Mistrzyni Miasta, której metody działania są równie dwuznaczne i perfidne jak pokrętne plany Jean-Claude'a, wampirzego kochanka Anity Blake.

Z początku bałem się, że fabuła powieści będzie się dłużyła i rozwijała w ślimaczym tempie. Taka objętość może wzbudzać zdziwienie i pewne wątpliwości. Na szczęście pomysłów na rozwijanie treści było wiele i każdy z nich został dobrze wykorzystany. W trakcie lektury nie było miejsca na nudzenie się, a czasami nawet dochodziło do tego, że brakowało mi tchu.

Spodziewałem się, że napis z tyłu okładki "WIĘCEJ NIŻ HORROR!" to lekka przesada. Na szczęście, jak się później okazało, nie miałem racji. Dokładne opisy ludzi obdartych ze skóry i przerażające sytuacje przyczyniły się do gęstego występowania gęsiej skórki na moim ciele. Okropne, a zarazem fascynujące uczucie.

Spodobało mi się, że autorka nie każe nam czytać poprzednich tomów. Na pierwszych stronach, próbuję nas wprowadzić w ten świat, tłumacząc jego zasady. W ten sposób mniej więcej ogarniamy sytuacje i bez znawstwa poprzednich tomów, możemy zagłębić się w lekturę.

Książkę polecam czytelnikom spragnionym krwawej historii, pełnej niespodziewanych zwrotów akcji. "Obsydianowy motyl" to pozycja, którą mimo imponującej objętości, połkniemy w try miga. Gorąco polecam!




Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

komentarze

  1. Ta objętość mnie trochę przeraża, ale zachęciłeś mnie tymi opisami ludzi obdartych ze skóry. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. 900 stron? Wow to jest coś! Uwielbiam horrory, chyba się zainteresuję tym tomiskiem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm, mam słabość do takich cegieł, ale mam też za sobą dwie książki tej autorki i szczerze powiedziawszy, nie chciało mi się czytać dalszych tomów o Anicie Blake... Nie wiem, czy skusze się na Obsydianowego motyla, ale może jednak kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym tygodniu już drugi raz spotkam się z recenzją tej książki, a do tej pory nawet o niej nie słyszałam :). Powieść wydaje się interesująca...

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. To dopiero zbieg okoliczności. Też dziś opublikowałam post o tej książce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawaj, chcę! Od razu jak zobaczyłam to tomisko to już mi serducho szybciej zabiło, a recenzją tylko mnie zachęciłeś ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie dla mnie takie krwawe historie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolos ogromny lecz, sądzę że się na niego skuszę

    OdpowiedzUsuń
  9. Przekonały mnie niespodziewane zwroty akcji. Jestem na tak!

    OdpowiedzUsuń
  10. nie będę skakać na głęboką wodę i na razie tego nie przeczytam =D
    Dopiero zaczynam swoją przygodę z Kingiem i chyba nie jestem gotowa na aż taką dawkę horroru przez ponad 900 str. hahahah

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)