Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

OPTYMISTA NIE ŻYJE!

Żartuję, oczywiście. Żyję, ale przeniosłem się do innego miejsca w sieci. Teraz znajdziesz mnie tutaj: poppapraniec.blogspot.com/

24 września 2014

Deborah McKinlay "Cała nadzieja w Paryżu"

Autor: Deborah McKinlay
Tytuł: Cała nadzieja w Paryżu
Wydawca: Feeria



Eve jest po czterdziestce, jej mąż mieszka z drugą żoną, córka wyprowadziła się do Londynu. Z kolei Jackson, który wydał już kilka powieści i ma grono swoich wiernych czytelników, czuje, że w jego własnym życiu wciąż wieje pustką. Oboje mają to samo hobby: gotowanie. Napisany do amerykańskiego pisarza list, w którym Eve zachwyca się wyjątkowo plastycznie oddaną przez niego sceną kulinarną, staje się początkiem znajomości, która powoli przemieni życie ich obojga.

Boże, jaka cudowna okładka! Taka myśl towarzyszyła mi zaraz po otworzeniu paczki, w której znajdowało się to cudo. Ciepłe kolory zręcznie ze sobą wymieszane, słynna wieża w tle i genialna czcionka sprawiają, że wystarczy jeden rzut oka, aby zachwycić się tym pięknem. Wystarczy jedno spojrzenie, a my z łatwością przypominamy sobie wakacje, dni przepełnione promieniami słonecznymi. Taki powrót w te jesienne, smutne wieczory to naprawdę świetna sprawa.

Historia opowiedziana przez autorkę o dziwo bardzo przypadła mi do gustu. Dlaczego o dziwo? Ponieważ w powieściach tego typu nie gustuję, jednak kiedy zobaczyłem Całą nadzieję w Paryżu w zapowiedziach wydawnictwa Feeria, coś mnie podkusiło, żeby wziąć ją do siebie. Jestem zadowolony z tego wyboru, wszakże czystą przyjemnością było przeczytanie tych kilkuset stron. McKinlay posługuje się językiem lekkim, przyjemnym w odbiorze. Jej opisy nigdy nie nudzą, ponieważ wystarczy kilka słów, aby mieć przed sobą obraz słonecznych dni wrześniowych.

Bohaterowie, których poznajemy są postaciami natychmiast zyskującymi u nas wiele sympatii. I choć również przeżywają wewnętrzne rozterki, skądinąd denerwujące tak wielu w dobrej powieści, mnie nie irytowały one tak bardzo. Chyba, że chodziło o problemy tak błahe, iż szkoda się nimi przejmować. Te mogą być naprawdę wkurzające. Postacie nie są płytkie, mają dokładnie zarysowany swój charakter. Każdy z nich jest niepowtarzalny, a poznanie się z nim zmienia się w czystą przyjemność.

Cała nadzieja w Paryżu to świetny materiał na niepowtarzalny film. Tyle pozytywnych emocji i zabawnych sytuacji nie znajdziecie w żadnej innej ekranizacji. Z zaskakującym zakończeniem, które, jak ostrzega Betriz Williams, potrafi zaprzeć dech w piersi. Chętnie wybrałbym się do kina na adaptację filmową tej lektury. 

Brakowało mi świetnie napisanej powieści z przemyślaną fabułą. Niewymagająca, lekką, a zarazem zadowalającą. Pozycje prawie idealną. I taką właśnie otrzymałem. Znacznie przyczyniły się do tego opisy kulinarne. Bo z czym innym kojarzy nam się Paryż? Gorąco polecam przeczytanie tej książki każdemu Czytelnikowi spragnionemu lekkiej powieści, niczego od Nas nie wymagającej. Jest to świetna lektura na nadchodzące coraz dłuższe, deszczowe wieczory.



Serdeczne dzięki kieruję w stronę Wydawnictwa Feeria, które umożliwiło mi przeczytanie tej książki.

komentarze

  1. Przepisy i potrawy zdecydowanie dały urok tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że szybko wpadnie w moje łapy

    OdpowiedzUsuń
  3. Druga recenzja tej książki jaką mam okazję czytać - i jest równie pozytywna :) Być może i ja się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam już różne recenzje tej książki. Chyba muszę sama się przekonać, jaka ta książka jest i po prostu ją zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio ciągle widują recenzje tej książki. Ja akurat mam ją w planach, kiedyś na pewno wpadnie w moje ręce :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie czytam tę powieść. I na razie jestem mile zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej. Już przeczytałeś. Szybki jesteś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest cieniutka. Tylko 300 stron. A jak już się uparłem, żemuszę przeczytać ją w dwa dni, jakoś mi się to udało :)

      Usuń
  8. Już? Słońce! Ja jeszcze czytać nie zaczęłam :D Wczoraj miałam pierwsze podejście, stanęło na korespondencji z pierwwszej strony, po czym przeskoczyłam na część fabularną i przeczytawszy "Czeeeść" odpowiedziałam w myślach to samo, odłożyłam ksiażkę i poszłam spać <3 Można?Można:D Książką zdaje mi się być kobieca, typowo kobieca. Właśnie taka lekka i słoneczna, ale zobaczymy. Skonfrontuję swoją opinię z Twoją lada dzień:D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)