Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

OPTYMISTA NIE ŻYJE!

Żartuję, oczywiście. Żyję, ale przeniosłem się do innego miejsca w sieci. Teraz znajdziesz mnie tutaj: poppapraniec.blogspot.com/

18 września 2015

"Myślę, że moje powieści są uniwersalne. To nie tylko kryminały, ale przede wszystkim opowieści o ludziach." - wywiad z Katarzyną Puzyńską


Kiedy zapytać przeciętnego czytelnika mającego styczność z prozą kryminalną o najlepszą polską pisarkę tego gatunku, padnie odpowiedź "Katarzyna Puzyńska, rzecz jasna.". Będąc po lekturze całej serii o policjantach z Lipowa i niecierpliwie wyczekując premiery "Utopców" postanowiłem zadać mistrzyni gatunku kilka nurtujących mnie pytań. Mam nadzieję, że uznacie je za ciekawe, a przeczytanie całego wywiadu sprawi Wam wielką przyjemność i również odpowie na nurtującego Was pytania.

1. Skąd wziął się pomysł, by rodzinną miejscowość młodszego aspiranta Daniela Podgórskiego nazwać właśnie Lipowo? Nie chciała Pani zostawać przy prawdziwiej nazwie wsi znad Bachotka? Co była za, a co przeciw temu pomysłowi?

„Lipowo” powstało jako zbitek nazw dwóch istniejących miejscowości – tej, która jest pierwowzorem książkowego miasteczka oraz wsi, która położona jest kawałek dalej. Lipowo jest miejscem fikcyjnym, chociaż można znaleźć w nim również prawdziwe elementy. Dodaje to smaczku. Czytelnik, który odwiedzi te strony może mieć radość z odkrywania, że na przykład bunkier obok Zbiczna (opisany w „Więcej czerwieni”), remiza strażacka z „Motylka”, czy „Cichy Lasek” (chociaż bez jego mieszkańców opisanych w „Trzydziestej pierwszej”) naprawdę istnieją. Z drugiej strony fakt, że Lipowo to fikcja, otwiera pole do popisu i pozwala mi na puszczenie wodzy wyobraźni. Zawsze powtarzam, że Lipowo to taki labirynt pomiędzy tym, co siedzi mi w głowie i tym, co rzeczywiste.

2. Czy uchyli Pani rąbka tajemnicy i podzieli się z nami informacją kim są dla Pani Krzysiek i Balbina, którym dedykowane są wszystkie kryminały z serii o Policjantach z Lipowa?

Krzysiek to mój mąż, a Balbina to moja mama. Oboje są dla mnie bardzo ważni, więc to im dedykowałam dotychczasowe książki. Zawsze mogę liczyć na miłość i wsparcie z ich strony.

 3. Skąd bierze się u Pani taka pasja do zwierząt, biegania oraz Skandynawii? Obserwując strony, na których się Pani udziela nie trudno dojść do wniosku, że dla swoich pasji jest Pani w stanie poświęcić mnóstwo czasu. 
Tak, to są sprawy dla mnie bardzo istotne. Mam dwa psy i dwa konie. Zwierzęta były obecne w moim życiu od najmłodszych lat. Nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Przyjaźń z nimi jest dla mnie bezcenna. Marilyn Monroe powiedziała kiedyś „Dogs never bite me. Just humans”, co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „Psy nigdy mnie nie gryzą. Tylko ludzie”. Myślę, że wiele możemy się od zwierząt nauczyć. Chociażby pokory, cierpliwości i empatii, a także oczywiście szacunku do innych i bezwarunkowej miłości. Nie przez przypadek zarówno psy, jak i konie pomagają w programach resocjalizacji skazańców oraz osób uzależnionych. 

Jeżeli chodzi o bieganie zdecydowanie jest to ogromna część mojego życia. Właściwie każdy dzień zaczynam od treningu. To przynosi wyciszenie. Można na ten czas się wyłączyć i nie myśleć o niczym konkretnym. Jest się tu i teraz. To odpoczynek i relaks. Chwilowy reset, który bardzo jest potrzebny przy pracy nad książkami. Zwłaszcza, jeżeli dotyczą trudnej tematyki, jak to ma miejsce w kryminałach.

Skandynawia fascynuje mnie w dużej mierze dzięki literaturze. Jestem oczarowana twórczością skandynawskich pisarzy takich, jak: Håkan Nesser, Camilla Läckberg, Åke Edwardson, Stieg Larsson, czy Jørn Lier Horst.

4. Co sprawia Pani największą trudność w trakcie pisania kolejnych kryminałów? Z pewnością nie jest to kreowanie portretów psychologicznych bohaterów, bo z wykształcenia jest pani psychologiem, czyż nie?

Tak, z wykształcenia jestem psychologiem. To zdecydowanie pomaga przy tworzeniu postaci. Można lepiej zrozumieć pewne schematy działania i procesy, które zachodzą w nas samych, ale także wówczas, kiedy stworzona jest sytuacja społeczna, a więc interakcja pomiędzy kilkoma osobami. Wracając jednak do pytania. Myślę, że wszystkie aspekty pisania trzeba bardzo przygotować, wówczas unikniemy trudności. Pisanie to nie tylko sam akt zapisu naszej historii. To też zaplanowanie całej książki, stworzenie postaci, zrobienie researchu i tak dalej. To wszystko zajmuje czas i żaden z etapów nie może zostać pominięty. Jeżeli przez to wszystko cierpliwie przejdziemy, unikniemy trudności na dalszych etapach.

5. W niektórych wywiadach, pytana Pani o bodźce, które jako pierwsze zachęciły Panią do tworzenia, wspomniano nieraz, że wielką wagę miał dla Pani wywiad ze szwedzką królową kryminału, mająca mnóstwo wątpliwości dotyczących wydania swojego debiutu. Czy uważa Pani, że przeprowadzone z Panią rozmowy również wpłyną na debiutantów w podobny sposób?

Mam wielką nadzieję, że tak. Zawsze powtarzam, że warto podążać za swoimi marzeniami. Nie tylko tymi dotyczącymi pisania, ale wszystkimi. Czasem paraliżuje nas lęk, żeby spróbować. Co będzie, jeżeli się nie uda? To spędza nam sen z powiek. Wiecie co? Jeżeli nie spróbujemy, to nigdy się nie uda. To jest pewne. Tak więc zawsze warto dążyć do tego, co sprawia nam radość. Niektórzy powiedzą, ze to wyświechtany frazes. Nie zgadzam się z tym. Uważam, ze jak najczęściej powinniśmy sobie to powtarzać i szukać odwagi do realizowania tego, co kochamy.

Trzeba też jednak pamiętać, że nic nie przychodzi samo. Realizacja marzeń to przysłowiowe „krew, pot i łzy”. Przychodzą momenty, kiedy chcemy się wycofać, albo droga wydaje się zbyt daleka. Warto wtedy pamiętać, że nawet najwięksi też kiedyś musieli zrobić ten pierwszy krok.

Krajobraz z prawdziwego „Lipowa"

6. Jak Pani myśli, co takiego zawarła Pani w swojej twórczości, że kolejne kryminały spod Pani pióra cieszą się tak wielką poczytnością, czytelnicy z taką niecierpliwością wyczekują nadchodzących premier, a niedawno Pani wydawca Prószyński i S-ka zdecydował się na dodruk "Motylka"?

Rzeczywiście właściwie wszystkie moje dotychczasowe książki są bardzo chętnie kupowane. Dla pisarza to niezwykłe wyróżnienie! Myślę, że moje powieści są uniwersalne. To nie tylko kryminały, ale przede wszystkim opowieści o ludziach. Każdy więc może znaleźć tu coś dla siebie. Dostaję wiele wiadomości od Czytelników, którzy nigdy wcześniej po kryminały nie sięgali, a teraz rozsmakowali się w tym gatunku właśnie dzięki sadze o Lipowie. Cieszą mnie też informacje, że serię czytają całe pokolenia - rodzice, młodzież, dziadkowie. Bardzo się cieszę, że każda grupa wiekowa znajdzie tu coś interesującego. Być może dostrzeże inne wątki.

7. Z pewnością tłumaczenie powieści na inny język to dla autora niebywały sukces. Czy podzieli się Pani swoimi odczuciami, które towarzyszyły Pani, gdy poinformowano Panią o zaplanowanych tłumaczeniach? Czytelnicy z jakich krajów będą mogli już niedługo poznać losy bohaterów?

Jest to oczywiście wielka radość i spełnienie marzeń. Mam nadzieję, że saga o Lipowie spodoba się również za granicą. Obecnie trwają rozmowy z wydawcami z krajów europejskich, ale także i za oceanem. Nie mogę na razie zbyt wiele na ten temat zdradzić. :)

8. Komisarz Klementyna Kopp to bardzo wyrazista postać. Jedni uwielbiają obserwować jej kontrowersyjne poczynania, inni zaś najchętniej usunęliby ją ze stron "Motylka", "Więcej czerwieni" i "Z jednym wyjątkiem". A jakimi uczuciami Pani obdarza tę nieschematyczną postać?

Klementyna, jak z resztą wiele innych postaci pojawiających się w moich książkach, posiada pewne moje cechy. W jej wypadku wszystko zaczęło się od wyglądu. Kiedyś byłam dość zbuntowana. Ubierałam się w spodnie w kratkę, glany, ramoneskę. Nosiłam też kolorowego irokeza. Podobnie, jak Klementyna, mam tatuaże. Tworząc tę postać zastanawiałam się, jak taka osoba, jak ja wtedy wyglądałaby w przyszłości. Od tego wyszłam. Ponieważ jednak wygląd odzwierciedla osobowość, zaczęłam się zastanawiać, co wpłynęło na Klementynę i sprawiło, że jest taka, a nie inna. Jakie wydarzenia ją ukształtowały. Co sprawiło, że wybudowała wokół siebie mur. Więcej na ten temat można się dowiedzieć, czytając „Więcej czerwieni”.

9. Gdyby mogła Pani zamienić się rolami z jednym ze swoich bohaterów, kto by to był i dlaczego?

Moje książki piszę z różnych perspektyw, więc tak naprawdę tworząc, przeżywam życie każdej z moich postaci i przez jakiś czas do pewnego stopnia się nią staję. Z tego powodu nie muszę zamieniać się z żadną z nich :).

10. Im bardziej zagłębiamy się w sprawy morderstw popełnianych w Lipowie i okolicach, tym więcej nowych postaci poznajemy. Rezygnuje Pani z postaci występujących w poprzednich tomach (mowa na przykład o uwielbianym przeze mnie Januszu Rosole). Kreowanie kolejnych postaci to z pewnością niemały wysiłek. Jak wygląda proces kreowania bohaterów przez Panią i jak radzi sobie Pani z odsuwaniem niektórych bohaterów w tło?

Kreowanie postaci to moim zdaniem kluczowa sprawa w tworzeniu kryminału. Z resztą jest to ważne w powieściach każdego gatunku, jeżeli już o to chodzi. A to dlatego, że to ludzie tworzą opowieści, to ich odczucia i motywy są najważniejsze. Tworzenie postaci w książce może ułatwić oberwanie osób wokół nas. Jacy są? Jak mówią? Jak się zachowują? Dlaczego są tacy, a nie inny? Z pewnością może pomóc tu także znajomość psychologii. Zawsze powtarzam też, że pisarz musi być dobrym obserwatorem. Musi podglądać rzeczywistość. Trzeba jednak pamiętać, że żadna z moich postaci nie jest w stu procentach osobą istniejącą. To raczej zbieranina cech. Mieszam i grupuję, tworząc na kartach powieści zupełnie nowych ludzi. Cieszę się bardzo, że zarówno Czytelnicy, jaki krytycy literaccy doceniają moją pracę nad postacią.

Faktycznie w kolejny książkach pojawiają się nowi bohaterowie. Prawdziwy świat nie ogranicza się przecież do kilku osób. Jeżeli zaś chodzi o drugą część pytania... Z punktu widzenia Czytelnika rzeczywiście niektórzy ze „starych” bohaterów znikają. Z mojego punktu widzenia jest nieco inaczej. Te postaci nadal tam w Lipowie są i czekają na swoją kolej. Kto wie, może Janusz Rosół będzie miał jeszcze możliwość się wykazać? :)

11. Jakich metod stosuje Pani podczas nadawania swoim postaciom imion i nazwisk. Przez całą serię przewija się sporo bohaterów, a mimo to pomysłów Pani nie brakuje.

W Internecie można znaleźć strony ze spisami popularnych w Polsce nazwisk. Imion można szukać w kalendarzu. Inni radzą też wertować książkę telefoniczną. Każde metoda jest dobra, jeżeli działa dla danego pisarza. :) Są imiona, które podobały mi się od zawsze, więc nimi obdarzam niektóre postacie. Czasem nadaję bohaterom imiona moich znajomych. Nigdy jednak żadna z postaci nie jest odzwierciedleniem konkretnej osoby.

12. Książek nie ocenia się po okładce. Jednakże projekty graficzne Mariusza Banachowicza niemal pozbawiają tchu. Co Pani może powiedzieć o szacie graficznej swoich powieści?

Uwielbiam projekty Mariusza Banachowicza! Uważam, że okładki jego autorstwa są po prostu przepiękne. Bardzo się cieszę, że to on zajmuje się wizualną stroną serii o Lipowie. Trudno byłoby mi zdecydować się, która z okładek najbardziej mi się podoba, bo każda coś w sobie ma.



13. Z pewnością niełatwym zadaniem jest również snucie głównego wątku kryminalnego. Jak wyglądają Pani przygotowania do kreowania głównej intrygi? Od początku wiadomo, kto zabił i ile trupów poniesie ze sobą akcja? Czy jest w stanie Pani zliczyć wszystkich zamordowanych bohaterów? :)

W przypadku kryminału zanim zabierzemy się do pisania z pewnością trzeba mieć wymyślony trzon opowieści. To znaczy wiedzieć, kto i dlaczego zabił, a także w jaki sposób i dlaczego tak, a nie inaczej to zrobił. Tylko w ten sposób będziemy mogli rozrzucać tropy dla Czytelników w różnych miejscach książki.

Jeżeli chodzi o wątki poboczne, to tu bywa różnie. Postaci czasem potrafią wymknąć się spod kontroli. Tworząc opowieść, warto czasem im na to pozwolić i zobaczyć, gdzie nas to zaprowadzi. Niekoniecznie musimy trzymać się sztywno wcześniej ustalonego planu. Zwłaszcza jeżeli nasza postać zaproponuje coś ciekawszego ;).

14. Poczytność zapewnia Pani idealne dawkowanie wątków obyczajowych, kryminalnego i tła psychologicznego. Gubi się Pani czasami w tej wielowątkowej fabule? Jak udaje się Pani tak idealnie odmierzyć ilość każdego z wątków?

Tak, jak wspomniałam już wcześniej, bardzo istotne jest, żeby wszystko dobrze sobie wypracować. Przygotować się do momentu zapisu historii. Wlicza się w to oczywiście zrobienie planu całości, ale też dogłębne zrozumienie motywacji każdej z postaci. Musimy wiedzieć, jaka jest ta osoba, wtedy wiemy, jak się zachowa w poszczególnych sytuacjach. Dzięki temu można uniknąć tego typu problemów.

15. Kiedy zapytano Panią o to, ile tomów tej serii planuje Pani napisać, pada odpowiedź, że dopóki przynosi do Pani radość. Myśli Pani jednak, że będzie to seria kilkutomowa, kilkunastotomowa, a może tych części będzie kilkadziesiąt? Ponadto skąd czerpie Pani motywację do pisania?

Jestem osobą zorganizowaną i pracowitą. To na pewno pomaga, jak powiedzieli zarówno Harlan Coben, jak i Camilla Läckberg, najważniejsze jest, żeby usiąść na czterech literach i pisać. To staram się robić, bo innej drogi nie ma. ;) Szukanie motywacji odbywa się, jak w każdej innej pracy, tu nie ma wyjątków. Niektórzy są zmotywowani samym działaniem, inni deadlinem, jeszcze inni pieniędzmi. To są sprawy indywidualne dla każdej osoby. Mnie pisanie sprawia radość. Jest oczywiście także wysiłkiem i pracą, ale przede wszystkim spełnieniem marzeń. To bardzo motywuje.

16. Narzucone przez Panią tempo do powolnych nie należy. W 2014 roku ukazał się Pani debiut i druga część serii, na rok bieżący zaplanowano aż trzy premiery. Czytelnicy zacierają z radości ręce, ale jak długo będzie trwał ten ciąg? Czy kilka pierwszych tomów serii miała Pani napisane i dopiero po jakimś czasie zdecydowała się je Pani wydać jako serię?

Tak, miałam już dużą część serii gotową przed wydaniem pierwszego tomu. Z tego właśnie powodu tempo może wydawać się bardzo duże. Cały czas pracuję nad kolejnymi książkami, więc mam nadzieję, że Czytelnicy będą zadowoleni :).

17. Myślała Pani kiedyś o napisaniu jakiegoś krótszego kryminału, który zawierałby w sobie wyłącznie intrygę, a akcja umieszczona byłaby w "zamkniętym pokoju" - mam na myśli kryminał retro podobny do dzieł Agaty Christie? A może chciałaby Pani napisać jakiś romans, powieść historyczną lub pozycję z innego gatunku?

Niczego nie wykluczam. Trzeba jednak pamiętać, że staram się, aby każda kolejna cześć sagi o Lipowie była nieco inna od poprzedniej. Dzięki temu mogę stawiać sobie wyzwania i próbować czegoś nowego. Na przykład w „Z jednym wyjątkiem” cofnęliśmy się w czasie aż do dziewiętnastego wieku. Miałam więc możliwość zasmakować troszkę w klimatach retro.

Opowieści w stylu „zamkniętego pokoju” należą do moich ulubionych pozycji. Tak naprawdę, choć nie w dosłowny sposób, moje książki o Lipowie również wpisują się w ten nurt. Mamy pewną grupę bohaterów i to jeden z nich jest zabójcą. Obracają się oni w świecie, choć nieotoczonym prawdziwymi ścianami, to jednak do pewnego stopnia zamkniętym. Jeżeli ktoś lubi tego typu zagadki, to myślę, że kolejna część sagi o Lipowie, ”Utopce”, szczególnie mu się spodoba.

18. Czy ma Pani jakieś rady dla osób, które jak na razie o pisaniu tylko marzą? Co mogłaby Pani powiedzieć przyszłym autorom?

Tak, jak powiedziałam nieco wcześniej, pisarze którzy odnieśli wielki sukces radzą: usiądźcie i zacznijcie. To jest najważniejsze. Kto nie spróbuje, ten nigdy nie będzie wiedział, czy się uda. Kiedy tekst będzie gotowy, warto przeczytać go kilkukrotnie. Zredagować. Jeżeli mamy zaufane osoby, to pokazać go również im. Brać pod uwagę krytykę. Oczywiście, jeżeli będzie konstruktywna. Nie trzeba od razu wszystkiego zmieniać, ale trzeba starać się, żeby każda kolejna książka była lepsza od poprzedniej.

19. Z Pani instagrama i strony prowadzonej na facebooku wynika, że zarówno czyta Pani i ogląda mnóstwo kryminałów. Nie boi się Pani, że w pewnym momencie zostaną skopiowane do powieści o policjantach z Lipowa pomysły innych autorów? Spotkała się Pani kiedyś z osobą, która wytykała Pani podobne błędy?

Nie, nie mam takich obaw. Nigdy też o nic podobnego mnie nie oskarżano. Uwielbiam kryminały i na pewno nie zamierzam rezygnować z ich czytania ani oglądania :). Są pewne uniwersalne historie, które powtarzają się w wielu opowieściach, więc nigdy nie unikniemy ewentualnych porównań. Nie ma co popadać w paranoję. :)

20. A co mogłaby Pani polecić innym czytelnikom? Jakie książki najbardziej przypadły Pani do gustu.

Zapraszam serdecznie na mój fanpage na Facebooku. Znajduje się tam album o nazwie „Lubię to... nawet bardzo”, gdzie umieszczam tytuły, które moim zdaniem są zdecydowanie godne polecenia.

21. Sukces autora niesie ze sobą mnóstwo fanów, a co za tym idzie - spotkania autorskie, konkursy z książkami, marzenia o Pani autografach w każdej powieści z serii. Jak zareagowała Pani na taki obrót wydarzeń? Zapewne niegdyś to Pani jeździła na spotkania z autorami, a teraz inni czytelnicy przyjeżdżają, by porozmawiać z Panią.

To bardzo miłe, że tyle osób jest zainteresowanych moimi książkami, a mój podpis i dedykacja wiele dla nich znaczą. Dla mnie czytelnicy też są niezwykle ważni, więc spotkania z nimi to duża radość. Nie tylko te w tak zwanym „realu”. Łatwo można się również skontaktować ze mną odwiedzając mój fanpage na Facebooku i obserwując mój profil na Instagramie. Staram się być tam aktywna, żeby móc dotrzeć także do tych Czytelników, do których nie mogę z różnych względów dojechać.

Dodam, że mnie samą nadal bardzo cieszą podpisy ulubionych autorów w książkach. Każdy książkoholik to zrozumie :)

Bardzo dziękuję za to, że mimo natłoku pracy znalazła Pani czas, by odpowiedzieć na moje pytania. W imieniu swoim i wszystkich czytelników tego bloga serdecznie dziękuję. Życzę kolejnych pisarskich sukcesów! :)

To ja bardzo dziękuję za rozmowę i pozdrawiam serdecznie Czytelników bloga

komentarze

  1. Trochę podniosłeś mnie na duchu - nie tylko ja trzaskam ponad dwadzieścia pytań na jeden wywiad. Także nie tylko ja mam nierówno pod sufitem :)

    Bardzo fajny (i długi - to na plus) wywiad, a 17. pytanie to cały ty - Christie w końcu będziesz w lodówce znajdował. A buntownicza przeszłość Pani Katarzyny Puzyńskiej szczerze mnie ubawiła XD No po obecnych zdjęciach na FB nie spodziewałabym się, że z niej takie było ziółko! Grafiki mają rzeczywiście bardzo klimatyczne, ale z chęcią bym zobaczyła, jak zinterpretowali by tę serię graficy z Dark Crayon. Byłoby pewnie mroczniej, ale ciekawe, czy lepiej...

    A jak już tak sobie piszę, to powiem ci, że rychło w czas z tym wywiadem. Bo jutro wybieram się na spotkanie autorskie z Panią Katarzyną :) Siara jak stąd do Władywostoku, bo nie będę miała żadnej książki do podpisana, ale to sobie w kąciku gdzieś siądę i będę udawać, że mnie nie ma. Ciekawa jestem, jakie nowiny i spojlery wyniosę z tego spotkania ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba każdy z nas był mniejszym lub większym buntownikiem ;) Za książkami Pani Katarzyny cały czas się rozglądam, bo bardzo chętnie poznałabym jej twórczość ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Katarzyna Puzyńska jest jedną z najbardziej cenionych przeze mnie polskich autorek. Uwielbiam klimat jej powieści, ich lektura to ogromna przyjemność!

    OdpowiedzUsuń
  4. Motylek bardzo przypadł mi do gustu, reszta serii czeka cierpliwie na półce.
    Świetny, drobiazgowy wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam książki autorki i bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie poznałam jeszcze książek autorki, ale wywiad bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja uwielbiam czytać takie pozytywne wywiady :) Za te dwa konie, autorka ma już u mnie wielkiego plusa, czas teraz zabrać się za jej twórczość ;)
    Thievingbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyczerpujący wywiad, gratuluję. Książki jeszcze nie czytałam, chyba powinnam nadrobić zaległości.
    Pozdrawiam Justyna z książkomiłościmoja.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję wywiadu. Bardzo ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)