Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

13 września 2015

Życie towarzyskie i uczuciowe

Leopold Tyrmand, "Życie towarzyskie i uczuciowe", MG, 2011 r.

Leopold Tyrmand w swojej książce "Życie towarzyskie i uczuciowe" ukazuje swojemu czytelnikowi z bliska, (bo któż mógłby dotrzeć głębiej w ówczesny świat niż sam autor?) Polskę z lat 1946-1959. Kraj, w którym trzeba było solidnie tłumaczyć się z puchatego dywanu posiadanego w domu, okupywany wówczas przez komunistyczne władze. Czytając tę książkę czytelnik dowiaduje się naprawdę wiele, o tym, jak wyglądało życie tamtych lat.

Warszawa, ale przede wszystkim warszawka w latach 1946-1959. Któż znał ją lepiej od Leopolda Tyrmanda - trzeźwego i uważnego obserwatora otaczającej go rzeczywistości. Człowieka, który nie zgodził się przekroczyć granic dobrego smaku, przez co został wykreślony nie tylko z podręczników, ale i z inteligenckiej świadomości pokoleń Polaków. Na łamach Życia towarzyskiego i uczuciowego Tyrmand bezlitośnie obnaża małość postaw środowiska inteligencji twórczej, pisarzy, dziennikarzy i filmowców, a przede wszystkim ich służalczość wobec komunistów. Książki nie udało mu się w Polsce wydać, co stało się ostatecznym powodem emigracji pisarza. Fragment, jaki ukazał się w tygodniku Kultura, wywołał skandal. Nic dziwnego. Wielu luminarzy polskiej kultury rozpoznało wśród bohaterów samych siebie. 

Jestem przekonany, że nikogo nie muszę uświadamiać, jak w tamtych latach funkcjonował przeciętny Polak, prawda? Opowiadające o tym historie możemy usłyszeć od bliskich, przeczytać na ich temat mrowie książek, obejrzeć kilka filmów. A mimo to w książce Tyrmanda tkwi coś, czego nie doznamy z żadnych poprzednich źródeł. Przede wszystkim akcja nie jest dynamiczna, tak jak mało dynamiczne powinno być wtedy życie. Jest to powieść oparta na odkrywaniu relacji międzyludzkich pomiędzy ówczesnymi ludźmi kultury. Takich filmów, książek, czy opowieści rodzinnych nie będzie nam poznać wiele. Dlatego powinniśmy dziękować Tyrmandowi, że za cenę emigracji i wyparcia własnej osoby z historii Polski odważył się napisać powieść, która całkowicie obnaża sytuację panującą w tamtych latach. 

"Każdy kat zdjęty z posady woła od razu, że jest świętym Franciszkiem z Asyżu i zawsze kochał ptaszki."

Kolejnym atutem "Życia towarzyskiego i uczuciowego" jest język. Nieraz cięty i ostry, niczym brzytwa, potrafi barwnie (nawet te bezbarwne lata) opisać wszystkie sytuacje w taki sposób, że w mig kreują się one w wyobraźni czytelnika. Nawet dialogi zapisywane w sposób, do którego nie przywykliśmy stają się rzeczą błahą kiedy uświadamiamy sobie, co próbuje nam przekazać Tyrmand. Oprócz szerokiej refleksji na temat wchodzących w życie zmian, sprawiających, że ówczesny świat wydaje się dziki, niewiele lepszy od lat wojennych, autor pokazuje nam również, jak wiele z tamtych czasów przeniknęło w dzisiejszy świat. Czy nie jest tak, że, by niektórzy mogli załatwić sobie pracę albo jakieś mniejsze sprawy musi skontaktować się z kimś będącym wyżej? Czy nie jest tak, że bez znajomości nie mamy w ogóle szansy zaistnieć w jakikolwiek sposób? Czy przysługa, zawsze musi kończyć się przysługą? Nigdy nie może być odzewem dobrego serca?

Powieść Tyrmanda, które skutecznie była wypierana z "naszej inteligenckiej świadomości", jak napisał wydawca, boleśnie obnaża walkę o pozycję, szacunek, sławę i pieniądze, pod przykrywką przyjaznych relacji towarzyskich, jaka toczyła się w tamtych czasach pomiędzy ludźmi kultury (co nie oznacza, że w innych dziedzinach nie było podobnie). "Życie towarzyskie i uczuciowe" zasługuje na uwagę każdego czytelnika. Dogłębne portrety psychologiczne ukazujące ich skrzętnie ukrywaną motywację w celu uzyskania wcześniej wymienionych atrybutów, cięty język i dokładne odmalowanie praw rządzących ludźmi w tamtych czasach - dlatego każdy powinien ją przeczytać. Gorąco zachęcam!


Za tę wspaniałą lekturę dziękuję Wydawnictwu MG.


komentarze

  1. Do tej pory nie spotkałam się z twórczością tego autora, chociaż na półce czeka na mnie książka "Zły" i chyba sobie po nią w końcu sięgnę... A później dopiszę do listy powyższą. :)
    Pozdrawiam
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej mnie ta książka nie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kojarzę Tyrmanda z historii literatury (za cholerę nie mogłam zapamiętać jego nazwiska), jako autora książki "Zły". Jakoś mnie do niego nie ciągnęło, ale jak tak zachęcasz, może się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się na tę książkę piszę :) Lubię wszystko, co nawiązuje do przeszłości :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam tej książki obecnie w planach, ale w przyszłości może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Autora nie znam, cięty jeżyk jednak mnie przyciąga, mimo opisywanych czasów, o których zwykle nie czytam.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Trafia na listę moich obowiązkowych lektur :)

    OdpowiedzUsuń
  8. gdy wydaje mi się, że o tamtych czasach napisano już wiele, znów pojawia się pozycja warta przeczytania :) nie jest to jednak zupełnie moja tematyka jednak wierzę Ci, że warto po to sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś, ta powieść miała szczególną wartości, bo była formą obnażenia "elit warszawki". Teraz jest pod tym względem martwa. Wątpię, by ktokolwiek rozpoznał w tym dziele jakiekolwiek postacie z tamtego okresu i połączył opis z konkretną twarz. Dlatego też, broni się ona tylko językiem i trafnymi przemyśleniami, nie zaś tym po co powstała - nie jest w ogóle obrazoburcza.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam mieszane uczucia co do tej książki, sama nie wiem czy chcę po nią sięgnąć

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)