Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

OPTYMISTA NIE ŻYJE!

Żartuję, oczywiście. Żyję, ale przeniosłem się do innego miejsca w sieci. Teraz znajdziesz mnie tutaj: poppapraniec.blogspot.com/

12 lipca 2016

Dlaczego Mila nie lubi Ramony?

Kamil Sipowicz "Ramona, Mila, Bobo i pięćdziesiąt sześć innych zwierząt", Iskry, Warszawa 2016

Filozoficzne opowiastki o relacji ludzi i zwierząt, których autorem jest jeden z wielkich buntowników – Kamil Sipowicz, rockman, dziennikarz, artysta, poeta i zwolennik legalizacji marihuany. Jednak w tych krótkich historiach pokazuje nam się jako wrażliwy, spostrzegawczy i dowcipny obserwator. Uzupełnieniem tych subtelnych wspomnień są ilustracje autorstwa Olgi Sipowicz, która w odmienny sposób wyraziła silną więź z czworonogami. Autorzy żyją w harmonii ze swoimi braćmi mniejszymi w cichym domu na wzgórzu na Roztoczu i widać, że dobrze się z tym czują.

Najbardziej w lekturze uderza to, jak wiele z siebie, ze swojego życia prywatnego daje czytelnikowi Kamil Sipowicz. Odkrywa naprawdę wiele, momentami aż nazbyt skupiając się na przeżyciach swoich i Kory, odsuwając zwierzęta na drugi plan. A to przecież miała być opowieść o nich. Całe szczęście tych fragmentów jest niewiele (a o Korze mógłbym czytać godzinami). Zresztą Sipowicz tak sprawnie włada piórem, że historie z roztoczańskich stron mógłby opisywać bez końca. Zdania mają swój rytm, który bez reszty porywa czytelnika, doprowadzając tym samym do tego, że w pewnym momencie opowieść się urywa i pozostaje zaskoczenie. Dopiero co rozpoczęta lektura już dobiegła końca?

Numero uno - Ramona
"Ramona, Mila, Bobo i pięćdziesiąt sześć innych zwierząt" jak już sam tytuł wskazuje, bogata jest w licznych bohaterów. Zarówno tych zwierzęcych jak i ludzkich. Z początku ich mnogość może wprowadzać w zakłopotanie, jednak mija ono wraz z kolejnymi stronami. Autor, opisując, używa mnóstwa zdrobnień i sam czasami zaznacza, że niektóre zachowania mogłyby się wydawać infantylne. Nie należy się tym martwić, bowiem ta dziecinność czytelnikowi wcale nie dokucza, a wręcz przeciwnie - rozczula i ukazuje jak zażyłe więzi mogą nawiązać się między człowiekiem a zwierzętami.

"Zło jest jak łańcuch. Raz zaczęte ciągnie się w nieskończoność."[str. 16]

Książka Sipowicza okraszona jest humorem, co z pewnością dodaje jej atrakcyjności. Ponadto znaleźć w niej można opisy wielu sytuacji, które zmuszają do refleksji nad różnymi tematami. Sam autor często zadaje sobie filozoficzne pytania i szuka odpowiedzi wśród czworonożnych (i nie tylko!) przyjaciół, zmuszając tym samym czytelnika do rozmyślań nad tymi kwestiami. Cała historia wywołuje w czytelniku wiele emocji, ale przede wszystkim pokazuje, że pokory można, a nawet trzeba się uczyć. Życie trzeba doceniać i korzystać z niego pełnymi garściami. A z naturą należy żyć w zgodzie. To zbiór mądrych opowiastek, które są okładem na serce zafrasowane błahymi rzeczami codzienności.

Od samego początku książką zainteresowałem się ze względu na Korę, która uwielbiam, a która również ma swój wkład w najnowszą powieść Sipowicza. Jej rysunki kreują niepowtarzalną atmosferę i pozwalają na relacje ludzko-zwierzęce spojrzeć z innej strony. "Ramona, Mila, Bobo i pięćdziesiąt sześć innych zwierząt" to pozycja, która jest jak najbardziej godna polecenia. Kamil Sipowicz pisze komunikatywnym i barwnym jednocześnie językiem, przyciąga ciekawymi opowiastkami i uzależniającym rytmem. Ciekawym uzupełnieniem są ilustracje Olgi Sipowicz, a całość prezentuje się jako naprawdę dobra lektura. Gorąco polecam!

Oceniam: 9/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)