Przemysław Piotrowski, „Droga do piekła", Videograf, Chorzów 2016
Były amerykański żołnierz John Pilar zostaje skazany na śmierć za zamordowanie swojej rodziny w wyjątkowo bestialski sposób. Kat wstrzykuje mu zabójczą mieszankę, ale to nie koniec jego podróży. Po drugiej stronie budzi go odrażająca woń siarki… Jego młodszy brat Lukas, były nowojorski policjant, a dziś zapijaczony detektyw, nie wierzy w jego winę. Odkrywa, że naczelnik więzienia, w którym zginął brat, nie ma krystalicznie czystego sumienia. Razem z młodą dziennikarką Rose Parker rozpoczynają prywatne śledztwo i wpadają na trop mrocznego spisku. Z każdym dniem coraz bardziej zagłębiają się w matni pierwotnego zła, niewyobrażalnego okrucieństwa i zdziczałej przemocy. Czy oczyszczą Johna z zarzutów, czy może dokopią się do prawdy tak przerażającej, że nawet samo piekło wydaje się być jedynie drobną igraszką?
Książka mi się spodobała. Rzeczywiście ma w sobie mrok rasowego thrillera, spodobał mi się realistyczny świat nakreślony przez autora. Tutaj skąpi egoiści mieszają się z bohaterami działającymi dla dobra drugiego człowieka. Istnieje wyraźny podział na zło i dobro, ale bohaterowie nie są tacy do końca transparentni – złożeni są z obu tych wartości. Akcja powieści obraca się w kręgu zdemoralizowanego świata, gdzie podstawowe wartości moralne i etyczne dawno przestały mieć znaczenie. Atmosfera zepsucia bardzo podobna jest do tej z powieści Mastertona, a to ze względu na to, że obaj autorzy nie szczędzą czytelnikowi dokładnych opisów aktów brutalności ani tym bardziej aktów seksualnych. W ogóle w „Drodze do piekła" seksu jest dużo, dla mnie taka ilość wyuzdania jest po prostu niesmaczna. Ludzkie ciało zostaje zdegradowane do przedmiotu, a akt staje się wyłącznie zaspokojeniem zwierzęcych instynktów.






