Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

OPTYMISTA NIE ŻYJE!

Żartuję, oczywiście. Żyję, ale przeniosłem się do innego miejsca w sieci. Teraz znajdziesz mnie tutaj: poppapraniec.blogspot.com/

22 stycznia 2014

Joe Alex - ,,Cichym ścigałam go lotem...''

Autor: Joe Alex (Maciej Słomczyński)
Tytuł: ,,Cichym ścigałam go lotem''
Stron: 203
Wydawnictwo: Elipsa
Rok wydania : 2005
Ocena: 7/10

Joe Alex, czyli naprawdę Maciej Słomczyński jest o trzydzieści lat młodszy od Agaty Christie. Dlaczego wspominam tu o Agacie Christie? Wszystko dlatego, że dla mnie Maciej Słomczyński jest polskim odpowiednikiem Agaty Christie. Tak samo jak Christie pisał kryminały i to bardzo dobre kryminały, które zna cały świat.

Pewnego dnia Joe Alex, postrach wszystkich przestępców w Scotland Yardzie, otrzymuje telefon od przyjaciela Bena Parkera z wiadomością o śmierci wybitnego entomologa - sir Gordona Bedforda. Na miejscu zbrodni Alex odnajduje dwa listy samobójcze. Idąc logicznym tokiem myślenia sprawa staje się jasna - sir Bedford popełnił samobójstwo. Aczkolwiek Joe Alex nie przekonuje się do tej wersji i postanawia działać dalej. Rozwiązanie całej zagadki zajmuje mu... cztery godziny. Wszystko dzięki jednej, martwej ćmie. Tak więc czy popełniono samobójstwo? A może było to morderstwo?

Po raz pierwszy spotykam się z twórczością Macieja Słomczyńskiego i muszę powiedzieć, że jestem bardzo mile zaskoczony. Jeżeli sięgałem po kryminał, to zawsze była to książka Agaty Christie. Dlaczego? Nie sądziłem, żeby polski autor mógł pisać tak wspaniale jak pani Christie. Teraz już wiem, że byłem w wielkim błędzie. Autor z lekkością opisuje zdarzenia i za nic w świecie nie pozwala domyślić się czytelnikowi kto tak naprawdę zabił. Pan Maciej pozwala odbiorcy błądzić w złych domysłach, a prawdę, która zaskakuje ujawnia na samym końcu. Taki właśnie powinien być każdy kryminał i jestem bardzo dumny z tego, że Polak potrafi tak samo dobrze pisać, jak zagraniczni autorzy. Kto chciałby się nauczyć pisać kryminały niech czyta Joe Alexa.

Nad wodami i lądem, jak żagiel skrzydlaty,
                           Bezszelestnym i cichym ścigałam go lotem,
Wreszcie tu go dopadłam, skrytego mordercę.
                          I roześmiały się do mnie opary krwi ludzkiej.


Te słowa Ajschylosa, z pieśni o Eumenidach, natchnęły autora do stworzenia ,,Cichym ścigałam go lotem...''.

Chociaż powieść jest krótka, a przeczytanie jej zajmie nam jeden wolny wieczór, to i tak potrafi wciągnąć i na długo zafascynować. Jej wspaniałą cechą jest to, że po około trzech miesiącach całkowicie zapominamy treść i jeszcze raz mamy możliwość przeczytania tego jakże udanego kryminału.

Bardzo polubiłem Joe Alexa, bohatera książki, za poczucie humoru. Swoimi oryginalnymi odpowiedziami, czasem udało mu się wywołać uśmiech na mojej twarzy. Choć irytowały mnie, niektóre jego poczynania i pytania, podziwiam go za diabelską inteligencję, której nie spodziewałbym się po takim człowieku. 

Każdy mol książkowy przyzna mi rację jeżeli powiem, że w dzisiejszych czasach co raz trudniej o książkę, w której nie będzie żadnego błędu ortograficznego, stylistycznego itp. ,,Cichym ścigałam go lotem...'' to książka, która nie zawiera żadnego błędu ortograficznego. Całemu zespołowi pracującemu nad poprawnością tekstu należy się wielki plus.

Zawiodłem się na okładce wydawnictwa Elipsa. Nie chodzi mi zdjęcie i wygląd, bo to podoba mi się i to bardzo, zawiodłem się na informacji zawartej w górnym rogu książki - ,,Cena 6,90 zł''. No przepraszam bardzo ale to jest głupi pomysł. Nienawidzę sytuacji, kiedy cena znajduje się na przodzie okładki. Miejsce tej informacji jest z tyłu książki i nigdy, przenigdy nie powinna się stamtąd ruszać.

Książka na pewno zafascynuje każdego fana kryminału i może się spodobać innym, którzy nie czytują tego gatunku literackiego, mimo że została napisana pięćdziesiąt lat temu. 


Kobiety dobre i złe, piękne i brzydkie, uczciwe i zbrodnicze,
wszystkie ona potrafią spać, bez względu na sytuację,
bo dobro, zło, szlachetność i zbrodnia są dla nich tylko rekwizytami,
jak dobrze lub źle dobrane barwy sukni, szala czy torebki

komentarze

  1. Czytałam kiedyś inny kryminał tego autora. Masz rację, fani tego gatunku na pewno się nie zawiodą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Raczej to nie dla mnie pozycja,ale fajnie że ją przeczytałeś i opisałeś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka ;)
    Fajny blog. Zapraszam też do mnie: http://gabriel-data.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)