Autor: Charlie Stella
Tytuł: Johnny Porno
Wydawca: Zysk i S-ka
Nie daj się zwieść tytułowi, to gangsterska ksywka!
Lato 1973 roku. Na ulicach króluje disco, a nowojorska mafia jest u szczytu swojej potęgi. John Albano, wyrzucony z pracy robotnik budowlany z alimentami i czynszem, których nie jest w stanie opłacić, pracuje dorywczo dla miejscowej korporacji taksówkarskiej. Niespodziewanie los rzuca go w sam środek niebezpieczeństwa. Próbuje związać koniec z końcem, licząc widzów i zbierając utarg z nielegalnych projekcji zakazanego filmu Głębokie gardło dla mafiosa Eddiego Vento. Jednak jego przebiegła była żona, jej jeszcze bardziej przebiegły były mąż oraz mafiosi związani ze sfinansowaniem najsłynniejszego filmu pornograficznego wszech czasów sprawią, iż życie Albano z tylko pokręconego zamieni się w prawdziwy koszmar…
Po olbrzymim sukcesie "Wirusa" i dość dobrym "Demonologu" z cyklu Chimaera Zysk i S-ka, postanowiłem, że każda powieść wydana, należąca do tej serii jest moją lekturą obowiązkową. Nie mogłem więc doczekać się momentu kiedy "Johnny Porno" wreszcie trafi w moje ręce. Lekturę skończyłem kilka godzin temu, ale swoje zdanie mam już wyrobione.
Nie byłbym sobą, gdybym nie poświęcił chociaż jednego zdania na pochwalenie ciężkiej pracy wydawnictwa. Po raz kolejny dali z siebie naprawdę wiele i stworzyli pięknie wydaną powieść. Patrząc na nią wiedziałem, że to co mnie czeka na pewno nie będzie spokojną lekturą o nudnych wątkach. O nie, byłem pewien, iż zaczynam lekturę pełnej wartkiej akcji. W dodatku czułem się tak, jakbym oglądał pozycja wydana dobrych kilkadziesiąt lat temu. Takie wrażenie miał sprawiać "Johnny Porno" i jak najbardziej wywiązał się ze swojego zadania.
Sam pomysł na napisanie powieści miał w sobie wiele potencjału, którego Charlie Stella niestety nie wykorzystał. Po przeczytaniu czuję okropny niedosyt, jakby autor miał do opowiedzenia znacznie więcej, a mimo to, tego nie uczynił. W dodatku w pewnych momentach historia stawała się aż nadto nierealistyczna. Można było rozegrać to lepiej, ciekawej, tak by Czytelnika wymagającego zadowolić w stu procentach. Niestety tak też nie zrobiono.

Momentami miałem ochotę rzucić pozycję w kąt i więcej do niej nie wracać. Początek był okropnie nużący i zdarzało się, że autor przez kilkanaście stron kręcił się wokół jednego nieistotnego wątku. Kiedy zaś zaczynało się robić ciekawej, Stella starał się skrócić historię najbardziej, jak to możliwe. Nie wspominając już o tym, jak obleśne były niektóre fragmenty. Cieszę się jednak, że postanowiłem dać lekturze drugą szansę.
Mimo tych dwóch, dość istotnych wad, powieść, którą recenzuje jest godna polecenia. Cała historia opowiedziana została językiem zrozumiałym i przyjemnym, nawet jeżeli nie traktuje on o rzeczach, które przyjemnymi nazwać się nie da. Rzadko kiedy spotyka się z tak dobrym narratorem, potrafiącym zaciekawić opisywanymi zdarzeniami, osobami, czy też miejscami. I chociaż przez pierwsze sto stron miałem wielką ochotę owemu narratorowi powiedzieć szczerze, co o jego opowiadaniu myślę, powstrzymałem się i postanowiłem przez chwilę pomilczeć. Milczenie jest złotem, bo jak się później okazało, historia nabiera tempa i atrakcyjności.
Wyraziści bohaterowie to element, który musi znajdować się w każdej dobrej książce. W "Johnnym Porno" postaci są tak dokładnie nakreślone, że trudno byłoby mi wytyczyć im jakiekolwiek niedociągnięcia. Stella postarał się i stworzył ludzi, którzy kiedyś już żyli i na pewno byli bardzo podobni do swoich papierowych sobowtórów. Chylę czoła autorowi za te umiejętność.
Kolejnym argumentem służącym do zachęcenia was do przeczytania pozycji jest umiejętność przenoszenia czytelnika w czasie. Stella w sposób bardzo realistyczny przedstawia swojemu czytelnikowi świat i prawa nim rządzące, z jakimi można było spotkać się u schyłku lat sześćdziesiątych. Gęsta sieć intryg i przeszłość związana z mafią, o której chciano zapomnieć za wszelka cenę, nadaje książce klimat wyczuwalny w tamtych czasach.
Mimo kilku mankamentów, o których musiałem powiedzieć, gorąco polecam przeczytanie Wam tej pozycji. I nie zniechęcajcie się, jeżeli początek Was nie zaciekawi. Jeżeli Wasze gusta są zbliżone do moich, sądzę, że będziecie zachwyceni całokształtem. Warto przeczytać!