Autor: Magdalena Owczarek
Tytuł: Po moim trupie
Stron: 240
Wydawca: Novae res
Wyobraź sobie, że pewnego słonecznego dnia budzisz się w innym świecie – w świecie, w którym każdy z sąsiadów jest potencjalnym zabójcą, a wyprawa do sklepu spożywczego po podstawowe produkty urasta do rangi śmiertelnie niebezpiecznego slalomu między żywymi trupami. Wiesz, że z czasem zacznie brakować wszystkiego – łączności, prądu, gazu, a nawet wody. Tak, to się nazywa apokalipsa zombie. I wyobraź sobie jeszcze, że nie jesteś żadnym byłym komandosem, wirusologiem ani nawet prezydentem Stanów Zjednoczonych. Nie, mieszkasz we Wrocławiu, masz dwadzieścia parę lat, garść anegdot z Afryki, zwariowaną rodzinkę, która postanowiła uciec przed zombie do ciepłych krajów i to, co znajdziesz w kawalerce po ekscentrycznej babci.
Magdalena Owczarek napisała swoją najnowszą powieść w ramach akcji "National Novel Writting Month". Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest ta akcja. Osoby znające angielski na poziomie podstawowym (taki ja) z łatwością przetłumaczą nazwę. "Narodowy Miesiąc Pisania Powieści" tak można by to przetłumaczyć. Powstanie takiego projektu miało jakiś cel i postaram się go przybliżyć, bo jak dla mnie wydaje się bardzo ciekawy. Zwłaszcza interesującym powinien być dla osób, które poważnie myślą o napisaniu czegoś, co później będzie godne wydania.
Wielu, żeby nie powiedzieć wszyscy, Czytelników po przeczytaniu jakieś wspaniałej powieści, zapragnęło stworzyć coś własnego. NaNoWriMo to akcja, której celem jest takowych Czytelników zachęcić do pisania. Dostajemy miesiąc czasu na to, żeby napisać równe... 50 000 słów. Liczba słów wcale nie wydaje się taka wymagająca. Pozory mylą. Te 50 tys. to naprawdę dużo i tylko garstka wyjątkowo wytrwałych i zakochanych w pisaniu osób zdecydowała się na udział. Jeszcze mniejszej ilości osób cel udaje się osiągnąć. Magdalena Owczarek wygrała i napisała swoją powieść, którą dzisiaj możemy czytać dzięki nakładowi wydawnictwa Novae res.

Po moim trupie jest powieścią, w której niespodziewanie atakuje wirus przemieniający ludzi w powłóczące nogami zombie. Magdalenie Owczarek udało się opisać własną wizję apokalipsy w sposób, który przyciągnął całą moją uwagę tak, że skończyłem ją w niecałe trzy godziny. Bez przerwy, ponieważ nie potrafiłem chociażby na chwile oderwać się od lektury. Przyczyniła się do tego akcja, momentami sprawiająca, że zamierałem z sercem w gardle, tak bardzo przejmowałem się losem książkowych przyjaciół.
W tej powieści grozy mam styczność z przerażająco realistyczną wizją świata podczas apokalipsy. Najbardziej przerażające są zachowania ludzi, sparaliżowanych strachem. Ci, którzy dawali swoją postawą do zrozumienia, że przy nich jesteśmy bezpieczni, zmieniają się nie poznania. Są gotowi zabić ostatnich ocalałych tylko i wyłącznie po to, żeby udało im się przeżyć. Inni ich nie obchodzą. Podobnie jest z władzami. Zanim dociera do nich, co się stało, cały Wrocław jest wypełniony żywymi trupami. Po przeczytanie tej pozycji jestem pewien - gdyby zaatakowały nas zombie, nie mielibyśmy żadnych szans na przeżycie. Człowiek jest zbyt słaby.
Bardzo podobało mi się podejście Karoliny do otaczającego ją świata. Chociaż ludzie umierali, w dodatku na jej oczach, nadal nie opuszczało ją kpiące podejście do życia. Strony tej książki są przesiąknięte czarnym humorem, potrafiącym przynieść ulgę po mrożących krew w żyłach wydarzeniach. Właśnie ten element przyczynił się do tak szybkiego skończenia całej historii - chciałem wiedzieć, jak daną sytuację skwituje Karolina, która stała moim chwilowym guru.
Wszystkich fanów horroru, czarnego humoru i mocnych wrażeń zachęcam do przeczytania Po moim trupie. Znajdziecie tutaj to, co tak bardzo lubicie w dobrych powieściach. Ja jestem zadowolony więc myślę, że i wam ta "lekkostrawna czarna komedia" przypadnie do gustu.
Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Novae res za udostępnienie książki do przeczytania.