Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

23 kwietnia 2015

Katarzyna Enerlich "Prowincja pełna snów"


Autor: Katarzyna Enerlich
Tytuł: Prowincja pełna snów
Wydawca: MG


Bohaterka książki zajmuje się dorastającą córeczką, pisze książki, dużo podróżuje, prowadzi pensjonat dla praktykujących jogę, medytuje, zbiera zioła, zajmuje się ogrodem i tak jest tym wszystkim zajęta, że nie zauważa własnej samotności. Kiedy w jej życiu pojawia się COŚ, o czym już niemal zapomniała, czuje się jak we śnie. To nie tylko opowieść o prostym życiu na prowincji, o sile kobiet i sztuce uważności w codzienności. To również, jak zwykle w książkach Katarzyny Enerlich, spotkanie z ciekawymi acz prostymi smakami, które każdy może odkryć w swojej kuchni.

W powieściach Katarzyny Enerlich uwielbiam to ciepło, miłość i sympatię bijącą z każdej strony. Łącząc te pozytywne emocje z zapachami ziół i lasu nie trudno jest wywnioskować, że zanurzanie się w historię Ludmiły to czysta przyjemność. I choć optymizm miesza się tu z kilkoma niezbyt przyjemnymi wydarzeniami (jak to w życiu bywa), powieść, jak i całą serię zawsze będę kojarzył z nieposkromionymi źródłami radości i mile spędzonym czasem.

Autorka ciągle dba o to żeby w trakcie lektury "Prowincji pełnej snów" ciągle coś się działo. Może nie jest to akcja tak wartka, że czytelnik nie jest w stanie złapać oddechu, jednakże tempo posuwania się wydarzeń do przodu wcale nie należy do spokojnych i jednostajnych. W tej części także poznajemy nowych bohaterów, ślady przeszłości przypominają o sobie bez żadnego ostrzeżenia, a mimo to powieść nadal śmiało można zaliczyć do powieści obyczajowej. 

Z radością zauważam po raz kolejny już, że autorka z każdym kolejnym dziełem ćwiczy, modyfikuje i przekształca swój warsztat tak, ażeby był coraz lepszy. Barwne opisy uderzają swoją rzeczywistością wyobraźnię czytelnika z jeszcze większą siłą, a dialogi, które jeszcze niegdyś były niedopracowane, tym razem są przykładem do naśladowania. Nieraz zapominałem się i czułem, jakbym podsłuchiwał czyjąś nagraną rozmowę. Wraz z innymi elementami twórczości Enerlich, dojrzewają również bohaterowie, których decyzje są rozważniejsze, zachowania doroślejsze. Sposób w jaki autorka opisuje ich uczucia - jak dla mnie nie do podrobienia. 

"Prowincja pełna snów" to książka napisana, byśmy mogli się nią delektować. Niespiesznie, mimo dość wartkiej akcji, obserwujemy toczące się wydarzenia i ze spokojem akceptujemy kolejne decyzje, nie myśląc nawet o tym, jaki będą one miały wpływ na kolejne wydarzenia opisane w dalszych częściach serii. Ze spokojem wewnątrz nas i dookoła siebie (nie godzi się, by tak wspaniałą, refleksyjną książkę czytać w hałasie) i z niemałym zainteresowaniem śledzimy opisy codziennego życia i mazurskich krajobrazów.

Wydawnictwo MG jest dla mnie niekwestionowanym królem w tworzeniu cudownych, przyciągających wzrok okładek. Stworzyć niezwykłą szatę graficzna dla jednej książki, to jeszcze nie taki wielki problem, ale siedem tomów w przypadku gdzie każde kolejne dzieło trzyma poziom i nadal zachwyca, to nie lada wyzwanie. Wydawnictwo to podołało ciężkiemu zadaniu i jestem przekonany, że w przyszłości stworzą równie ciekawe okładki dla kolejnych części z tej serii. Nie będę Was po raz kolejny zachęcał do przeczytania serii, bo zapewne większość z Was i tak poznała już twórczość autorki i podobnie jak ja, jest nią zachwycona. 



Serdecznie dziękuję Wydawnictwu MG za udostępnienie książki.





- Prowincja pełna marzeń - Prowincja pełna gwiazd - Prowincja pełna słońca - Prowincja pełna smaków - Prowincja pełna czarów - Prowincja pełna szeptów - Prowincja pełna snów -

komentarze

  1. Swego czasu czytywałam reportaże pani Enerlich. Były całkiem niezłe. Jeśli, tak jak piszesz, autorka jeszcze rozwinęła warsztat, to może być całkiem ciekawa lektura.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem już po lekturze. I jak zawsze, nie zawiodłam się. Kocham ten cykl.

    OdpowiedzUsuń
  3. Poprzednie tomy znam, ale... Każdy kolejny był dla mnie coraz większym rozczarowaniem, więc tego ostatniego już nie przeczytalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie piękna okładka. Z chęcią poznałabym tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam wielką chęć poznać książki tej autorki, czuję, że jej ciepły styl przypadnie mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaintrygowałeś mnie :) Po książkę z pewnością kiedyś sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od jakiegoś czasu chodzi mi ta Autorka po głowie :) wydaje się naprawdę wartaprzeczytania - zarówno ta książka, jak i inne. Mam tylko taki mały probkem że nie wiedzieć czemu postrzegam jej książki jako zbyt wymagające :D
    Zostałeś nominowany, mam nadzieję, że się przyłączysz ;)
    http://krolowamoli.blogspot.com/2015/04/5-pytan-do-fenko.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Książka chyba nie dla mnie.
    Zostałaś nominowana do Liebster Blog Award
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałam o tej książce wiele dobrego i chcę ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cos mi się wydaje, że książka trafiona w mój gust! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgodzę się, że wydawnictwo MG dba o schludność książek. :) Natomiast niestety zrecenzowaną przez ciebie pozycją jakoś nie czuję się zainteresowana. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety nie miałam do czynienia z tą autorką, a szkoda. Natomiast co do MG - to prawda! :)

    PS zmieniłam adres bloga, więc proszę Cię o odświeżenie obserwacji u mnie - dzięki temu dalej będą wyświetlane nowe posty.
    jeslikultura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie tego tekstu. Mam nadzieję, że pozostawisz po sobie jakiś ślad. :)