Katarzyna Enerlich, "Prowincja pełna słońca", MG, Kraków, 2011r.
Ludmiła po raz
kolejny stawia czoła życiowym wyzwaniom. Tym razem znajdzie się na
emocjonalnym zakręcie. Zniknięcie z jej życia najbliższej osoby
spowoduje, że kobieta wyruszy w podróż do
północnych Włoch. Spotkanie z Aminą, ofiarą muzułmańskiej tyranii i organizacja jej
ucieczki od męża to tylko niektóre z przystanków tej podróży. Na swoją
mazurską prowincję wróci odmieniona i przekonana, że szczęście to nie
tylko miłość. A gdy już przewartościuje wszystko i od nowa ułoży swoje
życie, pojawi się ktoś, na kogo wcale nie czekała. Czy po raz kolejny spotkanie okaże się nieprzypadkowe?

Powieści z serii "Prowincja pełna..." zapewniły sobie w mojej biblioteczce specjalne miejsce dzięki pozytywnemu "ładunkowi" jaki w nich jest zawarto. Główna bohaterka to bardzo baczna obserwatorka przyrody (ponadto może liczyć na pomoc pewnego pociągającego chruścikarza), dzięki czemu "Prowincja pełna słońca" cieszy się licznymi przejawami afirmacji natury, zachwytem nad najmniejszymi zjawiskami przyrodniczymi. To także końska dawka optymizmu, refleksji i analiz psychologicznych. Główna bohaterka stała się osobą na tyle bliską, że kibicuje się jej we wszystkich sprawach; razem z nią niecierpliwie wyczekujemy pierwszych roślin w ogrodzie, trzymamy za nią kciuki w chwilach gdy nie do końca pewna jest tego, jak postąpić, a szczególnie mocno życzymy jej powodzenia w odnajdywaniu nowych ścieżek życia uczuciowego. Nieczęsto zdarza się tak zżyć z postacią fikcyjną. Sekret tkwi w jej naturalności, szczerości i optymizmie.
"Żyj i czekaj. Nie dostosowuj świata do siebie. To raczej ty dostosuj się do niego. [str. 236]"
Spotkanie z twórczością Katarzyny Enerlich to gwarancja chwili refleksji i zadumy. Życiowe zawirowania idealnie nadają się do roztrząsania problemów moralnych, etycznych i egzystencjalnych. Ludmiła w swoich przemyśleniach dochodzi do ciekawych, niepospolitych wniosków. Świetnym dodatkiem do lektury są zdjęcia opisywanych miejsc, które pomagają w odbiorze historii. To niepowtarzalne uczucie - widzieć miejsca, gdzie toczą się losy fikcyjnych postaci. "Prowincja pełna słońca" byłaby książka idealną, gdyby nie niechlujstwo korektorskie. W tekście zdarzały się błędy, które wyłapywałem z łatwością o pierwszej nad ranem, będąc wycieńczonym. Tę wpadkę rekompensuje genialna, przyciągająca wzrok okładka. Jeżeli jeszcze nie poznaliście twórczości Katarzyny Enerlich (w co wątpię) to zapewniam, że warto. Gorąco polecam!
Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu MG.
- Prowincja pełna marzeń - Prowincja pełna gwiazd - Prowincja pełna słońca - Prowincja pełna smaków - Prowincja pełna czarów - Prowincja pełna szeptów - Prowincja pełna snów - Prowincja pełna złudzeń -